Prezenty nieudane

środa, maja 10, 2017

Ostatnio sporo mam na głowie, a dodatkowo fizycznie ciężko mi robić tyle rzeczy ile bym chciała. Nawet wyjście na spacer nie działa tak jak powinno, bo wychodzę i wracam po 20 minutach, bo po 10 zaczyna mnie boleć brzuch przy każdym kroku i spacer wcale nie jest przyjemny.. :( nie wspominając o tym, że przed tym spacerem muszę założyć buty, a to trochę trwa.. Szczególnie gdy trzeba zawiązać sznurówki. Czasami mam ochotę się poddać, gdy przy trzeciej próbie dosięgnięcia do stopy mi się nie udaje. Jednak piłka w pasie nie pomaga, nie wiem jak otyli ludzie sobie z tym radzą, mi nie bardzo to wychodzi.
Plusem jest to, że prawie skończyłam semestr w szkole. Zostały mi trzy projekty do wysłania i muszę się z nimi uporać do końca tygodnia. Lekarka dziś powiedziała, że przez kolejny tydzień raczej nie urodzę, więc mam jeszcze moment, żeby to skończyć.

Pisałam Wam już o tym, że dość sporo prezentów, które dostałam na baby shower, nie należały do najbardziej przydatnych. Chyba najbardziej mnie smuciło, gdy z kolejnej torby wyciągałam KOCYK! Kocyków dostaliśmy chyba z 20. I naprawdę nie przesadzam. Kocyki robione ręcznie, kocyki z polarkiem, kocyki z pieskami, kocyki z wzorkami...
Oprócz tego sporo ubranek, skarpetek i.. butelek! Te butelki mnie bardzo zdziwiły, bo w ogóle się ich nie spodziewałam. Tym bardziej że mam zestaw butelek, które chcę używać i myślę, że przy nich pozostanę, a posiadanie każdej butelki z innej parafii byłoby bardzo uciążliwe, bo przecież każda ma inny typ smoczka itd. 


Dodatkowo zdziwiło mnie to, że nikt nie włożył do prezentu tzw. "paragonu prezentowego" na podstawie którego można oddać produkty do sklepu i wymienić na coś innego (nie ma na nim ceny dlatego to inny rodzaj paragonu). 
Gdyby chociaż część ludzi dołączyła taki paragon to mogłabym chociaż wymienić te kocyki, albo skarpetki, bo dostałam nawet dwa zestawy identycznych. Ale niestety nie... 
Postanowiłam zatem trochę poczytać i poszukać w jakich sklepach można oddawać rzeczy bez paragonu. Co sklep to inne zasady oczywiście, większość działa na zasadzie można oddać i wymienić na kartę podarunkową z tego sklepu. Choć są sklepy w których niestety bez paragonu nic się nie da zrobić - tutaj przykładem jest sklep Sears. 

Udało mi się oddać trochę rzeczy do Walmartu, Targetu i ToysRUs! Najgorsze było to, że część rzeczy nie mam pojęcia skąd jest, próbowałam nawet z aplikacją, która teoretycznie po kodzie kreskowym mówi z jakiego sklepu dany produkt jest, ale nie wszystkie rzeczy dało się zlokalizować. 

Wczoraj byłam w sklepie i jakaś pani mnie zagadała czy jestem w ciąży z pierwszym dzieckiem i czy to co wybrała, jest odpowiednim prezentem na baby shower. Oczywiście miała tam śpioszki i skarpetki... Ręce mi opadły! Powiedziałam jej, że nie polecam kupowania ubranek i że bardzo bardzo rekomenduje włożenie paragonu, bo ja na przykład dostałam masę śpioszków z krótkim rękawkiem i innych rzeczy, których już mam aż nadto. Ale Pani była świecie przekonana, że te produkty z jej koszyku są super. Mam nadzieję, że mama tego dziecka ma podobny gust, bo ja bym musiała szukać, gdzie to oddać. 

Morał : polecam karty podarunkowe. Najlepszy możliwy prezent. Albo stosowanie się do listy produktów, które znajdują się na "baby registry" zrobionej przez przyszłą mamę (co w moim przypadku prawie wcale się nie sprawdziło, wszyscy wiedzieli lepiej co potrzebuję.) 

A Wy co proponujecie na prezenty z okazji baby shower? Kocyki? ;)

P. 



Mogą Cię również zainteresować:

17 komentarzy

  1. Dziwne zwyczaje z tymi prezentami na baby shower, u nas robi sie Baby Registry w jakims sklepie i ludzie kupuja to co wybralas dla dziecka, mozesz zaznaczyc opcje, zeby wysylac prezenty od razu na twoj adres domowy. A jezeli ktos cos kupi dodatkowego to przewaznie zawsze jest dodany gift recipet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie myślałam, że tak samo to zadziała, dokładnie tak jak mówisz. Tym bardziej, że zrobiłam taką listę. I faktycznie ciocia i kuzynka wysłały prezenty z listy na nasz adres, bo mieszkają daleko i było wiadomo, że nie przyjadą.

      Usuń
  2. A co u Twoich dzieciakow slychac? Nowa ap jakos ogarnia sytuacje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do nowej aupair to nie mam zbyt dużo z nią kontaktu, przeważnie jak ja tam jestem to jej nie ma, więc bardzo trudno mi jakąkolwiek opinie na jej temat stworzyć w kwestii opieki nad chłopcami.
      Chłopcy rosną! Ja jak tam idę raz w tygodniu to widzę, słyszę nowe słowa i patrzę jak szybko łapią nowe umiejętności!

      Usuń
  3. Niby tak, ale z drugiej strony chyba nigdy by mi nie przyszło do głowy krytykowanie prezentów. Może i niektóre są nieudane, ale ktoś wydał na to pieniążki, chciał dobrze i to się liczy. W pewnym sensie to też twój błąd, bo mogłaś w zaproszeniu napisać, że wyprawkę macie pełną, i prosicie karty podarunkowe (jakoś ładnie ujęte). Zobaczysz, że te dodatkowe śpioszki się przydadzą :D

    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko właśnie napisałam o tym, napisałam dokładnie co potrzebujemy i wprost napisałam, że ubranek mamy nadto.

      Usuń
  4. Myślę, że ludzie nie dorzucają paragonów, bo jest na nich cena. Ktoś może pomyśleć "no to teraz wie ile wydałam" :) to dość niekulturalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego tutaj są "paragony prezentowe" na których ceny nie ma. Niejednokrotnie się z nimi spotkałam i w każdym sklepie taki paragon można dostać.

      Usuń
  5. Rozumiem że coś ci się nie podoba ale żeby temu dedykowac cały post na blogu? ����

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójrzmy prawdzie w oczy, czy tego komentarza nie zamieściłaś właśnie dlatego, że Tobie też coś się nie podoba? Jestem przekonana, że pozytywnych komentarzy wcześniej nigdzie nie zamieszczałaś, czyż nie?

      Usuń
    2. Do tej pory czytałem tego bloga z przyjemnością ale ten post pozostawił kwaśne wrażenie. Poza tym wedle powiedzenia, "darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda" uważam że nie powinno się dyskutować publicznie o takich sprawach...ciekawi mnie co byś zrobiła gdyby ktoś z darczyńców przeczytał ten post?

      Usuń
    3. Ja uważam, że we własnej publicznej przestrzeni można dyskutować o czym się chce.
      A gdyby ktokolwiek to przeczytał to nie miałabym z tym żadnego problemu, przecież napisałam to publicznie, nie jest to moja skrywana przed światem opinia.

      Usuń
    4. I nie boli cię to że mogłoby się komuś zrobić zwyczajnie przykro? Brawo za postawę...

      Usuń
    5. Można również spojrzeć na to z innej perspektywy, co jeśli by się ucieszyli, że następnym razem będą wiedzieli co kupić dla kogoś, bo tym razem na przykład nie mieli pojęcia.

      Usuń
  6. Przeciez kazdy moze prowadzic bloga w sposob, jaki tylko chce i dodawac posty, jakie chce. To nie jest obowiazkowa lektura zeby podwazac zasadnosc czegokolwiek hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też uważam, że skoro jest to mój blog, to mogę pisać o czym chcę, ale najwyraźniej niektórzy mają inne zdanie. Choć ich krytyka najwyraźniej jest zupełnie zasadna i nie ma żadnego problemu z publikowaniem jej w sieci.

      Usuń
  7. Wbrew pozorom posiadanie różnch butelek nie jest złe. Wiele dzieci nie chce ssać żadnego smoczka poza jednym konkretnym, którego kształt będzie im pasował, więc czasami można się długo naszukać odpowiedniej butelki :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe