Jutro nie wstaję..

czwartek, lutego 23, 2017

Oto już. Dzisiaj przyjeżdża nowa aupair. Ja zostałam z bliźniakami w domu, bo spacer bardziej im się przyda niż podróż na lotnisko. 


Cały czas czekam i liczę na to, że uda mi się dziś nie rozpłakać. Nie wiem czy mi się uda, sądzę że jak będę wychodzić i M przybiegnie się przytulić to pęknę... 

Nie wiem jak inne dziewczyny po dwóch latach wsiadają w samolot i lecą do domu. Nie wiem! Bardzo podziwiam, ale myślę że mi by pękło serce. 

Mimo że nie mieszkam z nimi już od lipca to przez ostatni tydzień jeszcze zbierałam swoje rzeczy, moje ulubione kubki do kawy i inne szpargały, które używałam na co dzień. 

W moim starym pokoju są nowe zdjęcia w ramkach, JJ mówił mi że to już jest pokój nowej aupair a nie mój. Tak jakbym nie wiedziała, dzięki stary za przypomnienie! 

Trzymajcie kciuki za najbliższe dni, bo nie tylko ja ale i chłopcy będą musieli się przyzwyczaić! 






Zrobili kawę dla pieska! 

Mogą Cię również zainteresować:

8 komentarzy

  1. Czemu myslisz ze sie poplaczesz? Dla dzieciakow zawsze bedziesz wazna, jestes przeciez w ich rodzinie :)musisz byc dobrze nastawiona do nowej au-pair dla niej sytuacja pewnie bedzie nawet trudniejsza. Masz swietny kontakt z chlopcami i ona bedzie to widziec. Mi by bylo ciezko na jej miejscu. Byc moze sie zaprzyjaznicie? Uwierz, ze gdy malenstwo sie urodzi nie bedziesz juz miala tyle czasu dla rodzenstwa Jakuba. Nowa au pair sie nimi zajmie. Kochana masz cudowna rodzine,Meza, dzidzia w drodze. Ciesz sie tym! Dzieciaki nie znikna bedziesz je przeciez odwiedzac. PS daj znac jak wygladalo spotkanie z nowa au pair. Pozdrawiam! Ania ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że będę cały czas w ich życiu, myślę że to bardzo złagodziło sytuację. Ale mimo wszystko po dwóch i pół roku bycia z nimi na co dzień będę tam tylko gościem. Nie mówię, że to koniec świata, ale duża zmiana.
      Ja nie wyobrażam sobie być nową aupair...! :o ale mam nadzieję, że jakoś się wszystko ułoży i ona będzie się czuła dobrze i reszta też. :)

      Usuń
  2. A mi sie wydaje, ze po prostu jestes troche zazdrosna;) Dzieci szybko zapominaja i na pewno migiem przyzwyczaja sie do nowej dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrosna o co? Bo nie za bardzo w ogóle jestem w stanie wymyślić o co? Przecież gdybym chciała nadal być ich nianią to bym się nie zdecydowała na dziecko, nie sądzisz? Zmiana priorytetów nie wynika z zazdrości.
      Wiem, że dzieci mają większą łatwość w przyzwyczajaniu się, ale nie zmienia to faktu, że mnie znają od urodzenia i aktualnie spedzałam z nimi więcej czasu niż ich własną matka, więc myślę że to nie jest aż takie hop.

      Usuń
  3. Pola dasz rade na pewno bd to trudna sytuacja ale dasz rade :) daj znac jak poszlo spotkanie z nowa au pair a to jest tez polka?? Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!! :*
      Nie, jest z Brazylii. Napiszę o tym!

      Usuń
  4. Polu, nie chcę umniejszać twojego smutku czy trudności, ale ja ci mimo wszystko zazdroszczę. Bo będziesz jednak blisko dzieciaków - wiadomo, że to zmiana, ale jednak nie tak drastyczna. Ja mam swoje zostawić za cztery miesiące, przenieść się do innego kraju, i pęka mi serce. Kocham je - pierwszy raz od dawna czuję się jak w rodzinie, dzieciaki są cudowne, z wielkimi sercami, kochające i każde takie inne - i zwyczajnie sobie tego nie wyobrażam, nie wiem, po prostu nie wiem, jak to zniosę. Na dodatek też jestem ich pierwszą au pair, więc nie mieliśmy żadnego porównania i chyba tym silniejszą więź. Ja też nie wiem, jak inne dziewczyny to znoszą, a bardzo chciałabym wiedzieć. Nigdy nie oddałabym tego roku i tej miłości, ale często teraz myślę, że może nie warto się nadmiernie przywiązywać, skoro to sprawia taki ból.
    Ech, mam nadzieję, że uda mi się na to patrzeć jakoś jaśniej, że momenty kryzysu nie będą tak częste.
    Mam nadzieję, że tobie teraz też jest łatwiej i trochę się już oswoiłaś z tą sytuacją :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, też wiele razy myślałam sobie "po co się tak przywiązujesz, łatwiej by było bez tego" ale niestety nie da się zatrzymać serca. Albo na się jeszcze nie nauczyłam jak.
      Mam nadzieję, że wszystko będzie okej! Skoro zostawiasz ich na 4 miesiące to znaczy że potem wracasz? To w takim razie też nie najgorszy scenariusz. :) cztery miesiące zlecą szybko!

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe