Ameryka daleko w tyle...?

piątek, października 28, 2016

Cześć kochani!

Dzisiaj post zupełnie z innej beczki, ale już kilkakrotnie o tym myślałam i się dziwiłam, że postanowiłam o tym wspomnieć. Mianowicie...pieniądze.
Gdy myślimy Ameryka, pieniądze, banki, kredyty i tak dalej, mamy przed oczami "Wilka z Wall Street", Vegas, kąpiele w wannie pieniędzy i inne takie hollywoodzkie aranżacje dolarowe.
Ale jak to jest na co dzień z bankowością w Stanach? Daleko za murzynami.
Dziś szczególnie o tym znowu myślałam, bo patrzyłam na nowy bankomat z super nową funkcją "zbliżeniową". Kart z tą funkcją jeszcze nie ma, dopiero w nielicznych sklepach widziałam znaczki możliwości płacenia zbliżeniowego przy terminalu obsługującym karty. W Polsce ta funkcja została wprowadzona jakieś 5 lat temu?!
I to nie wszystko. Karty z chipem zostały wprowadzone całkiem niedawno. Może jakieś pół roku temu, może troszkę więcej. Ja dostałam z banku nową kartę, ale to chyba dlatego, że mam w jednym z większych banków konto. Jakub na przykład karty nie dostał nowej, w dodatku w jego banku karty są drukowane w oddziale, tuż po założeniu konta. Jeśli ktoś zgubi kartę, może ją zablokować, iść do placówki i oni na miejscu wydrukują mu nową kartę. To akurat całkiem spoko opcja! Ale chyba jednak karta z chipem i ulepszona technologia bardziej mnie przekonuje, tym bardziej, że jak byliśmy w Londynie na lotnisku, to karta Jakuba nie działała, a z moją nie było problemu.
Odnośnie jeszcze tego mniejszego banku, jest to bank bardzo lokalny, ma chyba zaledwie 5 czy 6 siedzib. Domyślam się, że podlega pod jakiś większy bank prawdopodobnie, ale nie wiem. Gdy byliśmy tam dowiedzieć się na temat założenia wspólnego konta, w trakcie rozmowy okazało się, że bank nie oferuje kart kredytowych. Wyobrażacie to sobie, nie mają takiej rzeczy w ofercie. WOW!
No i chyba deser. Już kiedyś chyba wspominałam, że tutaj ludzie posługują się czekami, u nas bardzo dawno opcja wymarła. Tutaj ludzie wypisują nawet czeki w kościele w ławce i wrzucają do koszyczka. Ma to więc swoje plusy, to tak trochę jakby płacenie gotówką, ale w innej postaci papieru. Nie korzystają oni natomiast z przelewów. Są one możliwe, ale robi się je w banku, nie na komputerze w domu. Ale w zasadzie, mi nigdy się nie zdarzyło żebym tego potrzebowała. W internecie za wszystko płaci się wpisując numer karty, jedyna forma przelewów to paypal, który czasami też jest dostępną opcją, ale to nie jest jakieś super, bo zanim z konta przeleje się na paypal to mija jakieś 2-3 dni, więc nie ma opcji muszę natychmiast zapłacić.
Nawet numery kont są zupełnie inne. Składają się z dwóch członów, jeden to routing number, który jest w zasadzie numerem banku, oraz account number, które jest już konkretnym numerem konta. Więc jeśli idziemy do swojego banku to potrzebny jest nam tylko account number, ale jeśli wpisujemy do formularza w pracy gdzie mają nam wysyłać pieniądze, musimy znać oba numery. To na pewno ułatwienie dla ludzi pracujących w banku, bo każdy zna swój numer banku i skupia się tylko na numerze konta. W Polsce wklepywanie całego numeru konta jest czasami uciążliwe bardzo!
No i to chyba tyle z moich przemyśleń.


Przeglądałam jakieś stare zdjęcia i zobaczyłam te kluchy!










Miłego weekendu!

Mogą Cię również zainteresować:

2 komentarzy

  1. Heh w UK jest bardzo podobnie. Także za wszystko płacę wklepując te dwa numery, plus kod z tyły karty, ale plus ze przelewy są praktycznie ekspresowe. A zbliżeniowo rzadko kto płaci i ta opcja jest płatna tutaj często. My np. nie możemy płacić zbliżeniowo :(
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opłata za zbliżeniowe? Ja tutaj w ogóle się jeszcze nie spotkałam z taką możliwością ale nowy bankomat ma już znaczek, więc to chyba przyszłość.
      Co za dziwo.
      A wydawałoby się, że to w Polsce jest pod tym względem gorzej..

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe