Czarność

niedziela, września 04, 2016

Lubię czarny. To jeden z moich ulubionych kolorów. Ale zasadniczo, kolor czarny nie ma najlepszej symboliki. Czarne msze, czarne wdowy, czarne humory. Weźcie co tylko chcecie, czarny nie przywołuje najszczęśliwszych uczuć. No chyba, że mowa o czarnych ubraniach, one wyszczuplają, więc każdy je lubi!

Jeśli jesteście urodzonymi optymistami, nie czytajcie, nie znajdziecie tu nic dla siebie. Jeśli jesteście moją rodziną, też nie czytajcie, bo po co. A jeśli macie w rodzinie aupair, albo znacie jakąkolwiek - napiszcie do niej list. Posika się ze szczęścia, gdy dostanie kopertę, zaadresowaną ręcznie. Uwierzcie. 


Czerwony dywan w Hollywood? Zapewniam, że tam nie będziecie bywać jako aupairki. Raczej będziecie bywać w piwnicach, w łóżkach. No, albo na siłowniach. Przy okazji, ostatnio uznałam, że aupairki dzielą się na gym freaks oraz food freaks. No a do tego jeszcze wszystkie z nich to najczęściej shopping freaks. Zakupoholizm jest bardzo popularny. O tak.

Bycie aupair jest super. Jest. W życiu bym nie zamieniła tej decyzji na inną. Wiadomo, kiedyś to kwestionowałam, ale z perspektywy czasu już nie.
Nie wiecie nawet, jak wiele można się dowiedzieć o sobie oraz innych w ciągu jednego roku. Czasami jednak, by uznać, że to super mieć tę wiedzę, musicie przejść przez okropny czas.
Nikt wam nie powie przed wyjazdem, że będziecie wyć. No dobra, może ktoś wam powie, bo przecież na akademii mówili o homesickness. Ale ja wcale bym nie nazwała tego  "home" sickness. Ja bym to raczej nazwała lonely(sick)ness. Powiedziałabym, że będziecie płakać z samotności, będziecie przeklinać, będziecie leżeć na podłodze i łkać. Będziecie złe, wkurzone, rozczarowane. Będziecie zawiedzione, smutne i przede wszystkim same. Będziecie tracić kontakt z przyjaciółmi i szukać usprawiedliwienia dla nich, bo przecież przyjaciele nie mogą znikać. Będziecie czuć, że nigdzie nie ma dla was miejsca, że nigdzie nie przynależycie, że wasi znajomi już o was zapomnieli, nie mają dla was czasu, albo nawet nie mają waszego maila. Będziecie wracać do domów i leżeć w nie swoich łóżkach, kąpać się w nie swoich łazienkach i jeść z nie swoich talerzy. Będziecie płakać, bo zostawi was chłopak, który przecież miał czekać w Polsce. Będziecie szukać nowego miejsca ucieczki. Będziecie modlić się, żeby być jutro u mamy na obiedzie. Będziecie czekać, żeby obudzić się u siebie w domu. Będziecie same pić wino i same oglądać filmy. I będzie źle.
Wiecie dlaczego te wszystkie grupy aupair są takie popularne, czemu ludzie tam piszą jakieś duperele i zwierzają się z rzeczy, o których czasami wolelibyście nie czytać? Bo nikt inny tego nie rozumie. Nikt. Nikt, kto nie wyjechał, nie był sam, najsamotniej w świecie sam, nie zrozumie. 

I wiecie o czym powinni mówić na tej akademii? Nie o tym, że możecie zadzwonić do swojej area director i zawsze z nią porozmawiać, bo ona jest jak wasza przyjaciółka. Bo nie jest! I nie będzie. Powinni mówić co to prozac, o tym, że ubezpieczenie pokrywa 80% wizyty u psychologa. O tym, że macie ogromną szansę poznać siebie, w strefie dyskomfortu, bez innych, którzy od zawsze was kreowali. Bo ich tu nie będzie. Dlatego możecie zrobić co tylko możliwe, by w tej samotności poznać siebie i nie zwariować.

A może nie doświadczycie ani jednej z tych rzeczy. Oby!



Edit. 
Miałam załączyć nowy adres, ale zmieniłam zdanie co do publikowania takiej informacji. Zatem jeśli komukolwiek kiedyś będzie potrzebny, wyślijcie maila :)

Mogą Cię również zainteresować:

11 komentarzy

  1. Uwielbiam czytać Twoje wpisy! Ten wyżej mnie chwycił, idealnie ujęte.

    Pozdrawiam serdecznie, powodzenia Pola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam komentarze, szczególnie takie :)

      Usuń
  2. podpisuję się - też zawsze czekam na kolejny wpis :D
    P.S. brakuje pod tym wpisem jednego zdania - Twego adresu, by wysłać kartkę lub list :)
    P.P.S. cieszę się, że po ciężkim czasie przyszło dla Ciebie lepsze i oby teraz już tak było zawsze :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisany.
      Jesteś taka kochana. I to tak bezwarunkowo.

      Usuń
    2. super, dzięki:) ale nie kazałam tylko grzecznie prosiłam:D
      P.S. pomyśl sobie jak bardzo szczęśliwa teraz jesteś i jak wiele osób chciałoby mieć choć kawałek tego szczęścia :) jak wiesz "Pan nigdy nie daje więcej niż jesteśmy w stanie udźwignąć", więc On po prostu wiedział, że sobie poradzisz i na pewno szykował Cię tym na duuużo dobrego :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. A kiedy juz bedzie bardzo zle, wtedy spotkacie swoja wlasna Pole i nadal bedzie zle, ale Ona bedzie koic Wasz bol, bedzie Wasza przystania, bedzie zawsze czekac z otwartmi ramionami, bedzie dawac komfort i poczucie bezpieczenstwa. I pewnego dnia przestaniecie sie bac. Az do dnia, kiedy bedziecie musieli zakonczyc program i wrocic do Polski...

    Zycze Wam, zebyscie znalezli swoja wlasna Pole.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pola! Czy to Ty siedzisz w mojej głowie, czy może ja w Twojej? W życiu nie czytałam czegoś tak prawdziwego, idealnie dopasowanego do moich własnych myśli i ukazującego na światło dziennego tego, co chce się ukryć przed samym sobą i innymi. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulinko, nie życzę nikomu bycia w mojej głowie, gdy o tym myślę.
      Wiem natomiast, że kiedyś byłam optymistką.
      Jakbyś kiedykolwiek potrzebowała pogadać, pisz śmiało. Albowiem mało jest takich, którzy zrozumieją.

      Usuń
  6. Łał...
    Po prostu mnie zatkało. Z jednej strony dla tego, że jest to znakomicie ujęte, a z drugiej...że wiele rzeczy siedzi teraz we mnie.
    Zapraszam do siebie. Właśnie zaczynam być au-pair we Włoszech. I nie mam zamiaru pokazywać tylko optymistycznych rzeczy. Bo poza mega plusami, są mega minusy.
    http://lafarfallainitalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czarna kawa jest jeszcze spoko. A adres trzeba uaktualnić:)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe