Musicie obejrzeć.

piątek, grudnia 11, 2015

W poprzedni weekend byłyśmy z M. w kinie. Wcześniej byłyśmy na "Bridge os Spies", więc tym razem wybrałyśmy coś delikatniejszego. Wybór padł na "Brooklyn". Nie macie wyboru, musicie obejrzeć ten film. No dobra, musicie jeśli jesteście aupairką, jeśli nie jesteście, to możecie obejrzeć, pomoże Wam to zrozumieć co czują aupairki.

O czym mówię? Oto o czym.

 Przed wyjazdem z domu zastanawiałam się nad tym, jak to będzie z tęsknotą i przywiązaniem. Tęsknotą, tą za domem, za racuchami mamy i za ulubioną kawiarnią. No dobra, za ludźmi też, ale to już trochę cięższa sprawa. Myślałam nie tylko o tym, co zostawiam, ale też o tym, co mnie spotka tutaj, jak bardzo się przywiążę i jak będą wyglądać moje relacje z nowymi domownikami.
 Z przywiązaniem jest u mnie ciężka sprawa. Nigdy nie mam stałej odpowiedzi na to, co w ogóle o tym sądzę. Są dni, kiedy uważam, że tęsknota i przywiązywanie się do ludzi, to wielka słabość, że bez tego jest o niebo lepiej i lżej w życiu. No...ale nie zawsze tak myślę.

 Teraz po ponad roku czasu mam trochę inne podejście do tęsknoty, niż miałam zanim tu przyjechałam. Ona chyba trochę przygasła wraz z wypaleniem wymagań i oczekiwań wobec ludzi. Już nie łudzę się, że po takim czasie ktoś faktycznie weźmie się za wgranie skypa, zadzwonienie do mnie, albo napisane co u mnie. Jak napisze to miło, a jak nie, to trudno, pogodziłam się, że ludzie bardzo rzadko mają na cokolwiek czas, a gdzieżby wymagać od nich by ten czas poświęcili na to. Kto chce ten chce, powiem wam, że odległość bardzo weryfikuje relacje. Jedne stają się o wiele bliższe, inne po prostu znikają.

 Wiele razy myślałam sobie, że to moja wina, że może ja coś robię źle, nie staram się wystarczająco, sama zbyt rzadko się odzywam. Tylko wiecie co? Każda inna osoba jest zasadniczo we własnej bańce komfortu, wśród rodziny, znajomych, uczelnianych zabiegań, pracy i wolnego czasu. Nikt z nich raczej nie ma pustki samotności, która zdarza się, gdy jesteś w obcym miejscu, nie możesz do nikogo otworzyć buzi we własnym języku i czujesz się kiepsko. I póki sami nie znajdą się w podobnej sytuacji, raczej niczego nie zmienią w tym zakresie.
Jak tylko mowa o tym, że ktoś przedłuża program, to wielkie oburzenie i sprzeciw, bo wszyscy tak tęsknią i każdy tak czeka. Ale jakoś nikt w tym czasie czekania nie ma czasu na wzięcie telefonu do ręki.

Tyle o tej tęsknocie, której nie lubię. Mój perfekcjonizm jej nie lubi. Bo wie, że nie może uszczęśliwić wszystkich, choć bardzo by chciał.


Brooklyn.
Lata pięćdziesiąte.
Eilis.
Dziewczyna z Irlandii, płynie do Nowego Jorku, tam dostaje pracę w sklepie, idzie do szkoły. Jest samotna jak palec. Po dłuższym czasie jakoś sobie wszystko układa powolii. I wraca do Irlandii.. I nagle wszyscy są mili, serdeczni, chcą się z nią spotkać, dać pracę. I tu Eilis jest w kropce, bo nagle jest tam tak cudownie. Nagle dostrzega jak tam pięknie i jak bardzo tęskni. Ale czy jest tam aż tak idealnie? Obejrzyjcie! Saoirse Ronan pięknie zagrała!



Dobra, nie chciałam żeby ten post był smutny, dołujący, przytłaczający, oskarżający czy jakikolwiek inny z zakresu nienajlepszych. I nie chcę żebyście myśleli, że tutaj aupairki są najsamotniejsze na świecie. To bardzo zależy od stylu bycia i życia, ale chodzi mi bardziej o to jak wyglądają relacje z tymi, po drugiej stronie oceanu. Żebyście wiedzieli, że ten wyjazd pokaże wam kto dla was jest w czynach, a nie tylko pustych słowach.


P.S. Miłość przesyłam wszystkim mi bliskim osobom, które mają dla mnie czas i nadal wiedzą jak wyglądam!

Yankee candle: kto chce kto chce? Zajrzyjcie: tutaj.







 




Mogą Cię również zainteresować:

2 komentarzy

  1. Widzialam plakat filmu, zaciekawil mnie wiec zobaczylam trailer i podbi moje serce. Wiem, ze musze zobaczyc ten film.

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę to obejrzeć!
    i zazdroszczę sama wiesz czego:P

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe