Next stop. Najgorsze Vegas i Red Rock Kanion.

wtorek, sierpnia 04, 2015

Vegas.
Dotarłyśmy tam późnym wieczorem. Jak wyszłyśmy z lotniska to myślałyśmy, że wieje na nas dmuchawa, taka jak czasami przed drzwiami są, ale po chwili okazało się, że to gorący wiatr. Było cieplej niż w SF w ciągu dnia, a była już prawie 11 w nocy. Także mimo wcale nie wielkiej zmiany szerokości geograficznej, zmiana temperatury powietrza była powalająca.
Pierwszą noc spałyśmy w hotelu Treasure Island. Wybrałyśmy ten, ponieważ koniecznie chciałyśmy pokój z widokiem. Albo ja chciałam, już nie pamiętam. Ale koniecznie musiałam mieć takie zdjęcie:


Rano już takiego efektu nie robiło:

Jeśli chodzi o Vegas nocą. Jak dla mnie jedno z najkoszmarniejszych miejsc w jakich byłam. A i tak nie trwało to długo, bo może na ulicy byłyśmy jakieś dwie godziny. 
Tłum ludzi. Tłum, tłum, tłum. Ludzie popychający się, przepychający, naruszający moją sferę prywatną. Ludzie przebijający się inteligencją, kto to mniejsze dziecko będzie niósł. Jak zobaczyłam niemowlaczka karmionego butelką o 11 w nocy na ulicy w Vegas to oniemiałam. Nie wiem, czy tylko ja uważam, że z ludźmi jest coś nie tak, czy to już naprawdę przesada. 




Plusem hoteli w Vegas jest to, że są tanie. Naprawdę, w porównaniu z SF i LA - tanioszka! Dlatego zresztą postanowiłyśmy tam spać w hotelach. I to w dodatku w dwóch różnych. 
Za ten wypasiony pokój z widokiem, a w zasadzie za widok zapłaciłyśmy jakieś 60$ za osobę za noc. W drugim hotelu połowę, za pokój dokładnie tego samego typu, ale bez widoku. 


Drugim hotelem był Exchalibur. Księżniczkowy zamek. Aż mi się buzia sama śmiałą, jak na niego patrzyłam. Niesamowicie fajny pomysł. Zresztą w ogóle hotele w Vegas prześcigają się w pomysłach. Jest Piramida, Nowy Jork, Wenecja, Paryż i co to jeszcze nie wymyślą. Efekt faktycznie, godny zobaczenia, niemniej jednak dla mnie zdecydowanie lepiej pochodzić tam w ciągu dnia, gdy wszyscy ludzie śpią po imprezach w kasynach. 








eS uważa, że Vegas to chyba najlepsze miejsce w jakim w życiu była. Także zdania zupełnie mamy odmienne. Polecam samemu się przekonać, ale jeśli macie fobie na tłumy, jak ja, to nie polecam. ;-)

Red Rock Kanion.
Znajduje się on jakieś 20 mil od Vegas. Zdecydowanie blisko w porównaniu z Wielkim Kanionem nad który trzeba jechać prawie 5 godzin. 
Problemem może być jednak dojazd do niego, bo autobusy tam nie dojeżdżają. Jadą do jakiegoś centrum na wybrzeżach Vegas, a potem to już nic. Droga. Ale, że nie miałyśmy tego dnia samochodu, a taksówki na lotnisko i z powrotem odarły już naszą aupoorską kieszeń, postanowiłyśmy jechać na stopa. 
Widoki super. Takie miejsce idealne na zobaczenie trochę bardziej pustynnej Nevady, czerwonych, charakterystycznych kamieni i zrobienia sobie zdjęcia. 















A tutaj przedsmak następnego posta:


Tak! Wielki Kanion Kolorado.
Do następnego!

P.

West Coast. Nie byłoby odpowiedniejszego momentu.
 

Mogą Cię również zainteresować:

1 komentarzy

Szukaj na tym blogu

Subscribe