New York, New York. New York weekend.

wtorek, maja 26, 2015

Zaledwie minęło kilka dni, ale specjalny post na New York.


Zachwycający Ben.


Jako że w środę okazało się, że mam wolny poniedziałek z powodu Memorial Day, wymyśliłam "przejechać się do Nowego Jorku".
Razem z S i K pojechaliśmy na dwa dni. Ode mnie z domu to jakieś 3,5 godziny drogi, więc wyruszyliśmy w niedzielę rano i wróciliśmy w poniedziałek wieczorem. Chcieliśmy trochę też odpocząć, więc postanowiliśmy spokojnie zobaczyć tylko kilka rzeczy i się relaksować. :)

Komu w drogę temu...wstawać o 5:30 i jechać!

Do zobaczenia mieliśmy:
1. Statuę - klasyk.
2. Fontanny WTC.
3. Muzeum, którego nie zobaczyliśmy, bo byliśmy zbyt leniwi.
4. Mural - skrzydła. Maszerowaliśmy 25 minut, żeby okazało się, że już ich nie ma na tej ścianie. ;( <rozpacz!>
5. Green Point - polska dzielnica z polskim żarełkiem <3
6. Brooklyn Bridge - przepiękny! 
7. Times Square - kolejny klasyk.
8. Central Park. Klasyk klasyków.
9. Sklep z butami***

Trasa do NY jest naprawdę niezła. Wyobrażacie sobie w Polsce jechać ponad 300km bez wiosek, radarów, tysiąca świateł? No fakt, świateł było pełno, ale dopiero w samym NY. Wcześniej w zasadzie tylko autostrada. Jedna, rekordowo droga: AŻ 50 centów! Druga opłata, już naprawdę rekordowa: 8$ za wjazd do NY.









Statua. Prom jest darmowy. No chyba, że chcecie skorzystać z ofert nastu ludków, którzy próbują wam wcisnąć bilety na inne promy/statki/cokolwiek innego przed budynkiem. Wtedy sobie możecie zapłacić 18$ albo więcej. Bo kto wam broni, szczególnie jak jesteście aupoor ;)
Należy iść na prawą stronę promu, inaczej, jak my, możecie przegapić mijanie Statuy! Ale potem jest jeszcze powrót, więc macie drugą szansę, jakby co!
Niestety na Statuę nie dało się dostać, nie wiem czy serio, ale podobno trzeba o wiele wcześniej to sobie zaklepać. Nie wiem czy wierzyć, no ale my widzieliśmy tylko z daleka.
S uznała, że totalnie bez szału. Maleństwo. Choć na pocztówkach taka wielka.









Fontanny WTC. Miejsce niezwykle poruszające. Zdjęcia totalnie nie oddają atmosfery w tym miejscu. Nie wiem czy to woda w fontannie czy historia miejsca- łzy cisną się do oczu. Nazwiska wypisane na fontannie, niesamowicie dotykające i przejmujące.






Skrzydła:


bardzo bardzo chciałam je zobaczyć. No ale nie ma ich. Zamiast tego są jakieś serduszka z serduszkami obok serduszek. Zdjęcia im nie zrobiłam, bo było mi zbyt szalenie przykro, że zabrały miejsce skrzydłom.

Green Point.
Dopóki nie będziecie tutaj, chyba nie da się zrozumieć ekscytacji jaką przynosi polski sklep. Jako, że ja jestem dzieckiem czekolady, to widząc wszystkie słodycze, mniam mniam mniam, milki, czekoladki i inne takie pyszności, cieszę się jak małe dziecko i ograniczam kwotę za jaką wolno mi kupić smakołyków polskich.


















Karczma w której byliśmy na obiedzie, z polskim menu, nie to co cafe Polonia w Bostonie, gdzie menu jest tylko po angielsku, zdecydowanie kolejna atrakcja. Fakt, może ja nie mam takich tęsknot jedzeniowych jak schabowy, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz w życiu zjadłam schabowego, ale S i K byli zachwyceni.
Ja, człowiek nie tykający mięsa, zjadłam sobie pyszne naleśniczki. Wiem, może nie jakoś super wielce polska rzecz, ale pancakes to jednak zupełnie co innego niż naleśnik z białym serkiem. :D










Brooklyne Bridge. Chyba jednak mój faworyt.
Otwarty w roku 1883, jeden z najstarszych wiszących mostów na świecie.
Miejsce naprawdę piękne, w dodatku jak na mosty, które są dość straszne, całkiem bezpieczny, bo kładka dla ludzi biegnie po środku. Daleko od wody! :)
To, że pół kładki jest drogą dla rowerzystów, którzy jadą jak szaleni, niektórzy jakby na jakichś zawodach byli, nie patrząc na pieszych, krzycząc, dzwoniąc i gwiżdżąc, nie jest najlepszym pomysłem jaki spotkałam, ale i tak zdecydowanie trzeba tam iść! 






Times Square.
Tłok tłok tłok. Pełno trącających ludzi. Ale klasyk, więc każdy tam idzie, czeka żeby zobaczyć się w telebimie i zrobić szybko zdjęcie. -.-
Ludzie przebrani za najprzeróżniejsze istoty, nie wspominając, albo właśnie wspominając, bo dla mnie to już zdecydowanie przegięcie, dziewczyny topless pomalowane farbą na flagę amerykańską, robiące sobie zdjęcia z przechodniami. Ył.






Metro. Szczerze trochę mnie zawiodło. Rozbudowane bardzo, ale przesiadanie się z linii na linię już nie takie super, tylko w centrum podziemne tunele między liniami. A tak to trzeba wychodzić, znowu wchodzić i płacić. Bez sensu! Jednak metro w Paryżu nadal wygrywa mój ranking.







Spaliśmy w wynajętym pokoju na Brooklynie. Mogliśmy tam na ulicy zostawić samochód za darmo, bo w centrum za parking 40$ raczej nam się nie uśmiechało.
Przesympatyczne było, jak koleś u którego wynajęliśmy ten pokój, powiedział że tego dnia czytał w gazecie o Polsce, bo wybory. Polska nawet w New York Times - akurat tego dnia:D 

Byliśmy jeszcze na Grand Central Station. Ładnie tam! I tyle filmów się kojarzy.






Central Park. Byliśmy tylko w części, bardzo dużo ludzi, fantastyczne ścieżki do biegania i jeżdżenia na rowerach, nawet światła dla pieszych i biegających. Ludzie na trawce, plażing smażing, trochę piłek, stania na rękach i innych wygibasów, wielki chill out. Bardzo przyjemne miejsce. Chętnie bym tam kiedyś pobiegała :)







Szalenie rozbawiły mnie ławki zakazujące spania:D


I do domu:



Dzisiaj byłam tak bardzo przekonana, że jest poniedziałek, że zaczęłam szykować dziecko na nasze zajęcia, po czym już prawie wychodząc uznałam, że nie idziemy. -.- A już za trzy dni lecimy z S do Miami!



xoxo
P.
  

P.S. Sorki, że zdjęcia jedne na środku a drugie po lewej, burzy to moją koncepcję, ale te dodane z telefonu nie chcą siedzieć na środku ;(

Mogą Cię również zainteresować:

10 komentarzy

  1. Żeby zobaczyć statuę z bliska trzeba wsiąść właśnie na ten wycieczkowiec za 18$. Bilety można zamówić wcześniej przez internety albo też kupić na miejscu. Jeśli jednak dodatkowo chce się wejść na koronę no to o tym trzeba pomyśleć dużo wcześniej. Teraz chyba najwcześniejszy możliwy termin to koniec sierpnia.
    No i z bliska wg mnie jednak bardziej majestatycznie wygląda lol

    Przy WTC memorial najsmutniejsze jest to, że widzisz laski (no może faceci też się znajdą tacy), które robią sobie jakieś słit focie... Serio? Przywodzi mi to na myśl nic innego jak tą uśmiechniętą dziewczynkę, która zrobiła sobie selfie w Auschwitz.

    Miałam w planie iść zobaczyć skrzydła... teraz wiem, że nie ma sensu :(

    Nie trzeba wychodzić z metra i 2 razy płacić, żeby się przesiąść :P

    Zazdro Miami, wypoczywaj!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko zamawiać bilety na sierpień ^^ aż tak daleko nie sięgam umysłem :)

      Dokładnie...łaski cykające tam zdjęcia. Smutek przynosi głupota ludzka...

      Skrzydła to był dla mnie największy zawód ;(

      A do Miami tylko na 1,5 dnia :D ale dzięki Yvv!!

      Przedłużacie w końcu ?? ;*

      Usuń
  2. NY wygląda świetnie! I ta pogoda *.* U nas maj, a dzisiaj chodziłam w szaliku i rękawiczkach, masakra. Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nagroda za zimę stulecia przez którą chciałam umrzeć. ^^

      Usuń
  3. Ale te skrzydła piękneee szkoda , że ich już nie ma :( ale NY wymiata , ślicznie tam jest <3 Super że wyjazd się udał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był mój największy zawód ;( no niestety, widocznie trzeba samemu namalować coś podobnego :D

      Usuń
  4. Pomyślałabyś z 1,5 roku temu, że będziesz sobie mogła pojechać do NYC na weekend? <3
    Zdjęcia suuper!! Ja już się nie mogę doczekać kiedy będę chodziła tymi ulicami <3
    Baw się dobrze w Miami! Polecam odwiedzić South Beach - to moje ulubione miejsce w Miami :) a w Mangos party rodem z Magic Mike haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Brzmi jak w jakimś filmie :D za to właśnie uwielbiam bycie aupair !
      Dziękiiiii !! Niestety S jest za młoda na Magic Mike'a :( he he !

      Usuń
  5. Gdybym znalazła się na Brooklyne Bridge to chyba spacerowała bym po nim na prawo i lewo i tak cały dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym najpierw zrobiła zakaz dla rowerów i potem bym spacerowała:D i może ten tłum ludzi też bym wyprosiła. Ale nocą musi być super !!

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe