Miami baby!

niedziela, maja 31, 2015

Właśnie razem z S siedzimy w Cleveland. Wracamy do Bostonu. 



Pomyślałyśmy sobie, że mamy przesiadkę w stanie Ohio i nie wiemy nic o Cleveland. No to S odpaliła Wikipedię i co: "Cleveland to najbardziej depresyjne miasto w Stanach".
W związku z czym..mamy opóźnienie 3 godziny! Jej!

Tuż koło nas ludzie skaczą i się cieszą, bo ich samolot do Vegas wreszcie postanowił wpuścić ich na pokład, więc może tam dziś dolecą.
O nas nie jestem przekonana.



Ale Miami było cudowne. Byłyśmy tam zaledwie półtora dnia i każdy kogo spotkałyśmy mówił, że to za mało, bez sensu bla bla. Sens był: jest tak cudownie!




Doleciałyśmy tam gdzieś o 23, mimo że miałyśmy być przed 22. Ach, no tak, bo w tamtą stronę też było jakieś opóźnienie, już zapomniałam. 






Jechałyśmy jakimiś autobusami do hostelu.
Koszmar z autobusu: a. czy to jest naprawdę takie trudne, żeby wyczyścić klimatyzację? Bo śmierdzące grzybami powietrze dmuchające na mnie powoduje odruch wymiotny. Ył.
b. rozumiem geniusz klimatyzacji, ale dlaczego w autobusie jest minus sto stopni jeśli na dworze jest ciepło i przyjemnie? Żeby ludzie byli chorzy. Nie widzę innego wyjaśnienia.


Jak już dotarłyśmy, koleś powiedział, że będziemy spać nie tam, tylko w jakimś B&B (Bed & Breakfast) i że płacą nam za taksówkę. Ja na początku nie wiedziałam o co w ogóle chodzi, ale okazało się, że oni współpracują cośtam cośtam. No dobra, pojechałyśmy tam. Zresztą, to była moja pierwsza taksówka w Stanach. Jakieś 5 przecznic dalej powitał nas Carlos, który już na nas czekał i czekał. Zaprowadził nas do pokoju z klimą nastawioną chyba na 55 stopni, jak w zamrażalniku! Ale pokoik prześliczny. Śniadanie lepiej nawet niż w tym naszym hostelu, bo nie do 9, a do 10:30! :D
Uwielbiam życzliwość i chęć pracy z którą się tu spotykam. Carlos był przemiły i powiedział, że jak chcemy to może nam nawet włączyć jacuzzi w środku nocy, jeśli mamy ochotę. Ale my miałyśmy ochotę spać! :D

A nie, S jeszcze oglądała swój ukochany serial. 


Plan na Miami brzmiał: odpoczynek. Żadnego zwiedzania niczego. Plaża i NIC!
Po śniadanku poszłyśmy więc na plażę!




Woda w oceanie jest tak ciepła, że można w niej leżeć i jest przyjemnie. A to mówi osoba, która do morza nie włazi, chyba że po kostki i koniec.
Leżałyśmy sobie na ręczniczkach, bo jako aupoorki postanowiłyśmy nie płacić za leżaki - i nagle zaczął kropić maluteńki deszczyk.




Potem poszłyśmy do naszego hostelu na lunch. HIT! Hot-dog i skrzydełko kurczaka na jednym talerzu. Pola nie je mięsa. Także tyle by było na temat lunchu za który miałam liczone przecież. Jeej!

Ludzka głupota nigdy mnie nie zawodzi. Zawsze muszą zdarzyć się jakieś fantastyczne pomysły. Koleś z wężem na plaży. Wkładający go do słonej wody, co by to sobie popływał. Fantastycznie. W dodatku koleś był z Hiszpanii więc nawet nie chcę wiedzieć czy może wąż siedział sobie w jego kieszeni jak leciał samolotem.
"Przepraszam, czy mój wąż mógłby dostać szklaneczkę wody?"

Jako, że sobie tak z różnymi ludźmi na ulicy gadałam, poznałam kolesia, który pracuje w studiu tatuażu. No i tak się skończyło, że jako że mój tatuażowy projekt już rok siedzi na moim mailu postanowiłam iść i oto jest!


Naprawdę chętnie bym tam pojechała na cały tydzień, ale mieszkać...raczej nie! Może to kwestia tego, że byłyśmy tam na weekend. Ale wieczorem to jest wielka impreza, zapach marihuany, pełno ludzi z ciałami jak z teledysków. Nooooo...nie mój klimat. :P
Chociaż moja dieta jakieśtam efekty przynosi, może powolne, ale cośtam jest...ale mimo to jeszcze do poziomu Miami daleka droga.


Jutro zaczynam pakowanie do Polski, bo jak znam siebie to jeszcze w czwartek przed wyjazdem będę się zastanawiać co mam włożyć do walizki.

Było naprawdę cudownie, nie sugerujcie się narzekaniem. Zdecydowanie warto warto jechać. ❤️ 

Idziemy, bo chyba wpuszczają wreszcie do samolotu! 

P&S

Mogą Cię również zainteresować:

6 komentarzy

  1. Dlaczego u mnie nie ma takich palm, takiej wody i generalnie dlaczego tutaj nie ma Miami? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ja to myślałam że Ty na dłużej pojechałaś do MIAMI! Ale zajebisty taki weekendowy wypad. I Polski zazdroszczę że Ty już teraz lecisz...
    Napisz mi co kupowałaś dla ludzisk w PL w prezencie!

    i tak jak na instagramie: CHUDZIELEC!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ❤️❤️❤️
      Noooo...niestety ale nie mam już wolnego, bo na Polskę mam tydzień i na Kalifornię tydzień. Więc nie dało się na dłużej :(
      Kupiłam tyle, że jak zważyłam same prezenty w walizce to miałam 42 pounds a może być 51... Także pozdro dla mojej próżności ubraniowej. ^^ napiszę Ci później co kupowałam. :)

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe