American dream za marne grosze.

wtorek, kwietnia 21, 2015

Jako, że wcale nie bywam co tydzień w Hollywood na czerwonym dywanie w pięknej sukience od Versace (Zresztą nie wiem w ogóle po co kupuję tu szpilki i sukienki skoro na spacery chodzę w bluzie i trampkach...), a moja host mama mówi, że powinnam nazwać bloga american poop - w zamian za american dream, to zastanawiałam się co z tym american dream? Dlaczego opłaca się przylecieć opiekować się dziećmi na drugi koniec świata za malutkie kieszonkowe - jakbyśmy w Polsce dzieci nie mieli do opieki.

Jak zawsze chodzi o pieniądze. Kilka przykładów, żebyście mogli zobaczyć różnicę.
Może najpierw wspomnę, że najniższa krajowa to 8$/h - przynajmniej w Massachusetts, bo każdy stan to jak inny kraj, więc nie wiem jak to jest w New Hampshire pół godziny drogi stąd. 
Czyli jak w Polsce: 8zł/h. 
Czekolada na przykład kosztuje jakieś 3$, no to jak w Polsce 3zł. 
Pomyśleć by można, że w takim razie nie ma co przeliczać waluty (mimo że dolar ostatnio kosztował prawie 4zł :o!). 
Niestety byłoby zbyt pięknie. No bo są ceny międzynarodowe, które od tej waluty zależą. Na przykład kawa w Starbucksie, która tutaj uchodzi za dosyć drogą, bo aż 5$ (to dla nich jak 5zł...serio? To jest droga kawa?). Ale w Dunkin Donats kosztuje 3$. Więc jakby nie patrzeć - taniej. Choć w Dunkin kawa jest wstrętna jak na mój gust. W Polsce natomiast kawa w Starbucksie kosztuje złotych 15 !!! No to można nazwać drogą kawą. I to właśnie dlatego, że cena jest międzynarodowa. 
Inny przykład: ubrania. Zara. Torebka: 80$ - w Polsce 259zł. No różnica trochę jest, gdybyśmy nie patrzyli na walutę. 
Conversy: 50$ - w Polsce: 219zł bodajże. Nawet gdyby przeliczyć walutę to w Polsce są drooogie !!!!! Idiotyzm. 
Napoje. Chodzi mi na przykład o Coca Colę czy Mountain Dew (które w wersji light, której w Polsce nawet nie mamy, mój host tata pije nałogowo- zamiast kawy). Dwulitrowa butelka w supermarkecie kosztuje zdaje się 1,29$ !! Więc już wiecie dlaczego oni to ciągle piją, to dla nich tanie jak woda. 
Największym hitem jest jednak paliwo. Za galon paliwa płaci się aktualnie 2,30$ (jak przyjechałam było 3,6$ a potem nawet 2,09$) czyli gdyby nie przeliczać waluty to jest 0,8$ za litr (galon ma prawie 4litry). Wyobrażacie sobie żeby w Polsce była cena 0,80zł za litr ?? A nawet gdybyśmy przeliczyli walutę to nadal jest to 3zł za litr. Czyli o wiele taniej. A mimo to, Amerykanie narzekają, że paliwo drogie. Ha ha ha !!
No i jeszcze płyty. Muzyka. Oh! Gdyby w Polsce płyty kosztowały 10 albo 20zł to miałabym ich całą wielką kolekcję. Tutaj po prostu ludzie kupują jakie tylko płyty chcą. A w Polsce jak widzę cenę 59,99 to się łapię za głowę ! ;(
Dlatego właśnie życiu tutaj jest jakoby tańsze. Wszystkie ciuchy, perfumy, dizajnerskie rzeczy są tutaj tańsze. A nawet jeśli wychodziłyby drożej po przeliczeniu waluty: dla nich to nadal taniej niż dla Polaków. Za iPhona 800$ to dla nich DUŻO, gdzie w Polsce ludzie by musieli 2300zł zapłacić.
Amerykanom w głowach się nie mieści, że tak się różnią ceny i że oni mają tak wygodnie.
Rzeczy, które można by porównywać jest tysiąc pięćset, ale sens jest taki: ja zarabiając tu NIC (bo to wychodzi jakby 4,5$ na godzinę, czyli sporo sporo poniżej najniższej możliwej płacy), mogę sobie pozwolić na kupienie sandałków C.Klein'a, oryginalny perfum i inne rzeczy na które w Polsce za 4,5zł bym przez całe życie musiała zbierać w skarpecie!

Ale nie mają tu wcale wszystkiego. Nie mają na przykład KINDER czekolady ! Mój host tata uważa, że to jedna z najlepszych rzeczy jakie mu dałam do spróbowania. No, ja popieram, to jest cudo! Nie mają soków jak Kubuś (albo przynajmniej ja nie spotkałam nigdy nigdzie). Nie mają serka mascarpone ;( (oh! naleśniki z serkiem mascarpone z Manekina w Polsce....aż mi się łezka kręci!.

Rozkoszujcie się kinder czekoladą za mnie proszę, bo my jesteśmy rodzinnie na diecie aktualnie. Mamy nawet zakłady :D


O! Chyba nie pokazywałam Wam filmiku, który zrobiłam h tacie na urodziny, nie?
Oto on!


Mogą Cię również zainteresować:

18 komentarzy

  1. kinder czekoladki są w Walgreens na pewno! I tutaj u mnie jest sieciówka sklepów europejskich i tam też są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A filmik uroczy, ale słodko się ruszają te maleństwa! <3

      Usuń
    2. Wiem wiem, w polskim sklepie w Bostonie też mają, ale drogo!
      Dzięki :* !
      I dzięki za wszystkie komentarze, które mnie jakoś motywują by nie zaprzestać postowania. :)

      Usuń
  2. Oh oglądnęłam filmik i jestem wprost zakochana w twoich dzieciakach i w tym filmiku! Bliźniaki z tymi łapkami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ! :* fakt! Maluchy są rozkoszne! Sama siedzę z nimi wieczorami zamiast chodzić biegać ^^

      Usuń
  3. Też nakupowalam sukienki i wiszą w szafie nieruszone :(

    Maluchy są cudowne! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak już będsiesz w MA to musimy ubrać sukienki i się gdzieś wybrać ! :D

      Usuń
  4. Czekoladę polską wedlowską ja tu za 1$ mam! A kawa w Starbucksie jest dla nich droga? Pierwsze słyszę... I tak jest tania dla Amerykanów, dlatego tak często wszyscy tam chodzą...

    A filmik przeuroczy, cudowny! Miałaś super pomysł, i super go zrealizowałaś :) Jakbym była Twoim hostem to bym się popłakała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On udawał, że go kręci w nosie i dlatego miał w oku łzę :P
      O wow ! Tutaj w polskim sklepie to chyba 3,5$ za wedlowską czekoladę ;(
      Chodziło o to, że w miarę droga, przy innych, co nie zmienia faktu, że nawet jakby chodzili do STB codziennie to by nie było dla nich dużo :P

      Usuń
  5. Fajna notka, masz rację, porównując zarobki w Polsce i tam, w Polsce nie można sobie pozwolić na to co ludzie w USA.. ;/
    Super filmik! *.* bardzo fajnie to wymyśliłas. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ! :D jak zarabiasz tyle co aupair to trzeba być kreatywnym z prezentami ^^

      Usuń
  6. Świetnie to opisałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny filmik , dzieciaki są cudowne! :* Super że trafiłaś na taką super rodzinkę! fajna notka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ! ! Mam nadzieję, że Ty też znajdziesz cudowną dla siebie rodzinkę :)

      Usuń
  8. Hej, Pola! :)

    Trafiłam na bloga dzięki stronce Prowork i myślę, że bardzo fajna dziewczyna z Ciebie :) Wiem, dziwnie to brzmi, ale po prostu to mi przyszło do głowy po przeczytaniu wszystkich wpisów, które dosłownie pożarłam jednym tchem! (oczywiście zamiast uczyć się do nudnego egzaminu xD) Sympatyczna, otwarta, wierząca, ale też pewnie trochę szalona ;) Przez to jest bardzo miła atmosfera na blogu i wpisy są interesujące. Rzeczywiście fajna rodzinka :) Czekam na następne posty i zdjęcia! Ja uczę się włoskiego i myślałam czy by nie pojechać na wakacje au-pair, ale zapisy już się zakończyły, poza tym nie mam doświadczenia w opiece nad dziećmi. Ale mam nadzieję, że uda mi się za rok, dwa wyjechać tak do Włoch, a po studiach może też do USA - ja również zawsze chciałam zobaczyć Stany Zjednoczone :)
    Pozdrawiam i do napisania!
    Phero_nike

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S A'propo cen. Jest dokładnie tak jak piszesz. Mam koleżankę, której ciocia przysyła z USA same markowe rzeczy, a nie jest to dla niej jakiś specjalny wydatek, chociaż też nie zarabia nie wiadomo ile. Ale co zrobić? Można mieć nadzieję i starać się do tego przyczynić choć w małym stopniu aby i u nas w Polsce kiedyś tak było... ;)

      Jeszcze przypomniał mi się tekst o języku angielskim. Paranoja czego nas uczą. Jak pojechałam do Anglii do pracy nie potrafiłam czasami zrozumieć ani słowa! Wiadomo, Anglicy mają specyficzny akcent, Amerykanina łatwiej zrozumieć, ale i tak nie powiem, żeby tyle lat spędzonych nad kuciem czasów za wiele mi dało. Bardziej filmy, książki czy muzyka... Teraz uczę się włoskiego na Uniwersytecie. Jest lepiej, ale i tak mamy b. malutko konwersacji :/ Czasem zastanawiam się czy to wszystko naprawdę ma sens xD Czy nie lepiej wyjechać au-pair na rok, dwa (papierek ważny jest chyba tylko u nas, za granicą średnio....). Zobaczymy ;)

      Usuń
    2. Bardzo mi miło. :)
      Wiadomo, tej upartej i zbyt księżniczkowej siebie nie pokazuję, he he!

      Zdecydowanie warto najpierw mieć jednak to doświadczenie, chociażby małe, żeby potem się nie męczyć przez cały pobyt. Mi na pewno pomaga jednak świadomość, że chcę z dziećmi pracować.
      Opcja Włoch brzmi super, sama marzę o erasmusie albo chociaż aupair na wakacje w Hiszpanii. :)
      Ja na Uniwersytecie miałam hiszpański właśnie i nie nauczono mnie NICZEGO. Także mam nadzieję, że Twój uniwersytet ma coś lepszego do zaoferowania :D

      Trzymam kciuki żebyś zrealizowała marzenia ! :)

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe