Poszukiwania siłowni. Historia i dużo mam.

poniedziałek, marca 02, 2015

Jak wam minął tydzień?
U nas nic ekscytującego, oglądaliśmy trochę Peppy Pig ostatnio. I jeszcze kilka innych rzeczy robiliśmy.



Postanowiłam znaleźć nową siłownię, ponieważ ta minutę od mojego domu mnie nie przekonała. Byłam tam zaledwie dwa albo trzy razy. Łazienka była dość ohydna no i nawet żadnej salki. Taka siłownia dla koksów. Nie ma mowy o basenie. A cóż, ja sobie zażyczyłam basen. Więc razem z host rodzicami wszczęliśmy poszukiwania.

1 Wielka siłownia z basenem, salą do kosza i cheerleadowania (jakkolwiek to napisać :o!). Ale niestety sauna byla tak mała, że ledwo na trzy osoby. Aha, bo saunę też chcę. No a cena dość kosmiczna- 66$ na miesiąc. A jeszcze bardziej kosmiczne wpisowa 75$. Bo niby za co? :o  No więc poszukiwania trwają dalej. Mam kilka, które muszę pojechać i zobaczyć, no bo byłoby zbyt prosto gdyby podali cenę przez telefon, no nie? Ale przynajmniej sobie pochodzę przez kilka dni w różne miejsca za free. Jeden basen jest podobno nie chlorowany tylko jakiś inny - to mnie dość zachęca, bo moja łazienka nadal śmierdzi jak basen po pierwszej wyprawie.
Zobaczymy!

Siłownia numer 2 Basen jak w hotelu, jakaś miniaturka. Chociaż trzy tory zrobione. Sauna fantastyczna i nawet druga, parowa (chociaż za taką nie przepadam). O wiele mniejsza od pierwszej, ale dość przyjemna. Cena- jeszcze wyższa! :o 69$ na miesiąc.

Numer 3 to siłownia sieciówka. YMCA. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Fajne bieżnie, z ekranem wbudowanym, na którym można oglądać telewizję, albo na przykład włączyć sobie ścieżkę w parku narodowym albo w lesie i biec przez las.! Bardzo przyjemnie się biegło choć było tam dosyć duże stężenie ludzkiego potu. A okien otwierać nie można. Basen duży, połowa normalnie sportowa. Co prawda wiele nie przepłynęłyśmy (byłam razem z S. bo ona tam chodzi), bo zagadał nad pewien pan M.(65 lat) i rozmawialiśmy o Polsce, o wojnie, polskich żołnierzach i polskich miejscach. Opowiadał nam o Marianie Ryjewskim ("Ryżeski" po angielsku, lol), który złamał szyfr Enigmy, używanej przez hitlerowskie Niemcy. Byłam niesamowicie zaskoczona, że M. miał taką dużą wiedzę, zresztą nie tylko o Polsce. Bardzo podziwiam takich ludzi. Trochę przypomniał mi moją mamkę, bo ona też zawsze chce znać chociaż jakieś słówko w danym języku. Ale M. uznał, że "pa pa" jest nieco lepsze od "do widzenia", ha ha ! :-) Sauna była całkiem niezła. Jacuzzi dość wstrętne, ale przeżyłyśmy i to! :D Cena nie najgorsza, bo 40$ na miesiąc. A oprócz tego podobno jak się przyjdzie niańczyć dzieci to można dostać karnet za darmo, muszę się o tym więcej dowiedzieć.
W tym tygodniu sprawdzę jeszcze dwie inne, może coś wreszcie wybiorę!

Wchodząc bardziej w tematy historyczne, które zaczęły się od pana M.
28.02.1944r. rocznica tego dnia była kilka dni temu. Mój dziadek urodził się na Hucie Pieniackiej, wiosce w Polsce, choć dziś to tereny Ukrainy. Kresy. Wioska, tego dnia, podczas drugiej wojny światowej, została zaatakowana i wymordowana przez oddział UPA, ukraińskich nacjonalistów oraz żołnierzy SS-Galizien. Zginęło tam 1200-1500 osób. Historia jest straszna, przerażająca i mrożąca krew w żyłach, więc oszczędzę szczegółów. Tylko chciałam wspomnieć.
Mój dziadek przeżył, schronił się na wieży kościelnej razem z kilkoma innymi osobami.
Wiem, że nie ma to nic do mojego bloga, ale ma wiele do mnie, bo to historia mojej rodziny. Moja mama z wujkiem byli tam na rocznicę, ja niestety nie mogłam, bo jestem trochę za daleko, ale byłam tam 5 lat temu. Po wsi nie ma śladu.  Puste pole. Stoi tam jedynie pomnik upamiętniający ludobójstwo. I cmentarz, który został odnowiony. (http://hutapieniacka.blogspot.com/)






Coś milszego.
Przed świętami idziemy z S. na mecz Boston Bruins! (hokej jakby ktoś nie wiedział) Jak to możliwe, że to już trzeci raz idę z kimś kto dostał bilety na jakiś event. Dzięki S.! Jesteś super! <3 

Postanowiłam pojechać z JJ do przedszkola - playgroup czy jakkolwiek to nazwać. Miejsce dość nietypowe, ponieważ w zasadzie jest to grupa mam, która się spotyka w dwusalowej miejscówce i przez 2,5 godziny dzieci tam się razem bawią, jedzą itd. JJ oczywiście nie je tego co inne dzieci. Ale to nic!
Mamy mają kilka razy spotkanie mam. Także więc w środę wybieram się na spotkanie mam. Taaa... Zaczęłam się zastanawiać co to będzie, jeśli sama zostanę kiedyś mamą? Będę jakimś koordynatorem? Albo będę tak znudzona mamami, że będę się zadawać tylko z tatusiami?
Mam zamiar upiec im ciasto. I w dodatku mam mleko w proszku z Polski, które wysłała mi mamusia, żebym mogła zrobić jedno z moich ulubionych ciast! O tak, nie ma to jak być na diecie i piec ciasta. Super pomysł!







Dwa tygodnie temu poznałam E. Jest przesympatyczna, ma 26 lat, przez 4 lata uczyła matematyki. <3 A za dwa tygodnie leci do Polski. Powiedziała mi, że jeśli będę chciała to ona mi z chęcią odda amerykańskie obywatelstwo, lol! Nie umie ani jednego słowa po polsku, ale jest przepodekscytowana, że tam leci.
Wczoraj się spotkałyśmy i pojechałyśmy do Lowell, miasta w którym jest pełno wielkich budynków z czerwonej cegły. To były jakieś fabryki kiedyś. A teraz na przykład można mieć tam mieszkanie. Naprawdę ładnie! W jednym budynku jakiś bogaty jegomość wykupił całe piętro, zostało odnowione i są tam malutkie sklepiki. W większości na przykład jakieś organiczne jedzenie, warzywa, dżemy, ubrania. Wszystko bardzo lokalnie produkowane. W dodatku bogacz, jako że jest bogaty, ma w nosie czy będzie zarabiał na tym wuchtę hajsu i wynajmuje to za bardzo małe pieniądze, więc te małe sklepiki mają szansę na rozwijanie się. Bardzo fajne miejsce. I baaardzo ładne. (Nie zrobiłam zdjęć, nie mam pojęcia czemu, chyba za dużo gadałam i zapomniałam!) I pyszna kawa.
A potem jeszcze wybrałyśmy się na lunch do Live Alive - hippisowsko-organicznego miejsca z PYSZNYM żarełkiem. Wiem, że robienie zdjęć łazienki to nie najlepszy pomysł, ale tą musicie zobaczyć!




Jeszcze jedna ciekawostka historyczna. Jako, że pierwszy raz spotkałam E. w domu jej znajomych w Concord, którym się opiekowała podczas nieobecności rodzinki w czasie ferii zimowych. Concord (szkoda, że nie możecie usłyszeć jak mój host tata wymawia Concord, ha ha! jako super hiper burżuazyjne miasto bogaczy) jest miejscem historycznym, bo tutaj odbyła się pierwsza bitwa pod Concord wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych 19 kwietnia 1775 roku. Przez to, że miejsce jest to niezwykle znaczące dla historii, w tej części miasta, gdzie historia się toczyła, by kupić dom trzeba zarabiać co najmniej milion rocznie, ponieważ...te domy są odtworzone i wyglądają tak jak za dawnych czasów. Nie można nic tam zmieniać, bo tak się komuś zachce.  Ten dom, w którym byłam nie był w tej części miasta, ale tak czy siak nie był to "domek". A na kominku było zdjęcie dziewczynek (5 i 7 lat) w wiktoriańskich sukniach siedzących z poważną miną na szezlongu. Serio? Dzieciństwo? Jeeej! :D

Już ostatnia rzecz o Concord. Ostatnio Historia.com zrobiła 3-odcinkowy serial właśnie o tym jak to Stany Zjednoczone postanowiły uzyskać niepodległość. Strasznie fajnie się to oglądało z myślą, że historyczne Concord i Herbatka bostońska odbyły się tuż obok miejsca, gdzie ja bawię się zabawkami z maluchami.

 



Nadal nie skończyłam pierwszego filmiku. Już prawie go mam, ale ostatnio mam sporo na głowie. Jak skończę matemę to na pewno będzie mi to szybciej szło. Trochę mi to już zajęło, poza tym "prawie pół roku" zdążyło się zmienić w "pół roku i tydzień" ale trudno.

Miał być bardzo krótki post a wyszło o wiele więcej niż zwykle! A nie minął nawet tydzień od poprzedniego posta??! Uuuuuh.

P.




Mogą Cię również zainteresować:

8 komentarzy

  1. Uwielbiam Twoje posty! Mogą być o wiele dłuższe :D

    OdpowiedzUsuń
  2. S. Pozdrawia i tez dziekuje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. S. Pozdrawia i tez dziekuje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na filmik ! :) Domyslam sie ze nie masz problemu z rozróżnieniem blizniakow, na zdjeciach wydają sie zupełnie do siebie nie podobne.
    Historia Twojego dziadka jest wstrząsająca. Szkoda ze ja nie znałam swojego, pewnie tez miałby duzo historii do opowiedzenia.
    Zdradz gdzie sie znajduje takie nastrojowe piosenki :) Mozesz polecic jakąs fajną stacje radiową amerykańska? chętnie bym posłuchała, chociażby online :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, bliźniaki są dwujajowe więc nie ma problemu z odróżnianiem :) a byłaby fajna zabawa, no nie?
      Piosenki..szczerze zwykle totalnie przypadkiem, tu zazwyczaj wrzucam już stare, ale takie które uwielbiam. Nie słucham tu radia praktycznie wcale, tylko w samochodzie. Raczej kupuję płyty i słucham ich w kółko :P płytę Kings of Leon chyba już z tysiąc razy przesłuchałam i zaczęła się zacinać... ale cóż 10$ to tutaj jak 10zł więc płyty są taniutkie <3

      Usuń
  5. znalazłaś tą siłownie? ja też muszę się tym tematem zainteresować bo przytyłam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze muszę odwiedzić dwie i wtedy zdecyduję.
      Jak to? Przecież amerykańskie jedzenie wcale nie jest tuczące i bogate w chemikalia !??

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe