Bilety takie tanie, aupair takie bogate, a angielski taki prosty!

czwartek, marca 12, 2015

Boston na dłoni jako przedsmak - będzie sporo zdjęć tym razem!


Kupiłam bilet do Polski na wakacje, jeeeeej! :D
W życiu nic tak drogiego nie kupiłam, ale cóż, na coś trzeba tą górę pieniędzy, którą zarabiam, wydać, no nie? -.-

L. wygląda jakby był prawie tak duży jak JJ. :o !

Moja siostra i tata właśnie wrócili z Egiptu.
Jako zakopany w śniegu człowiek nie mogę się doczekać wiosny i słońca. Mamy tu w domu gdzieś nawet taką lampę, których używa się w krajach skandynawskich, żeby nie popaść w depresję z powodu braku słońca zimą, ale chyba w aż tak kiepskim stanie jeszcze nie jestem, żeby jej użyć.
Więc chociaż sobie patrzę na egipskie słońce.....

Spotkanie mam przebiegło prawidłowo.Szkoda tylko, że w mojej grupie są wszystkie wstydliwe mamy, a w tej drugiej te bardziej gadatliwe i żartujące ciągle z czegoś. I w dodatku z tych 13 mam tylko jedna miała makijaż. Aż dziwnie się czułam. Czy jako mama też nie będę miała makijażu? :o Będę miała gdzieś czy mam ładnie zrobione włosy czy nie, a mój mąż na pewno będzie miał to w nosie. Ta, jasne.
Moja host mama nawet w trakcie cesarki miała makijaż, mówiłam wam o tym? To jedno z moich ulubionych zdjęć, gdy podczas cesarki N. szczerzy się do aparatu z full make-upem. :D



Bumboo! Wynalazek dla maluchów, które jeszcze nie umieją siedzieć, ale już nie chcą leżeć. M. lubi to o wiele bardziej. W Polsce nigdy takiego czegoś nie widziałam. Zastanawia mnie jedynie to czy przez to dziecko nie ćwiczy mniej. (Coś jak chodzik. Też niby fajne, ale ma wady.) Czy nie jest to wynalazek leniwych dla leniwych dzieci :P Ale i tak wyglądają w tym słodko. Trochę jak mini facet w fotelu przed telewizorem.Baardzo słodki widok, czyż nie? -.-





 Baby elephant nie był zbyt szczęśliwy!

 A tu zabawna sprawa, bo wcale L. nie jest dużo większy od M.
Jestem taaaaki śliczny!

200 dni to już więcej niż pół roku.
Wydaje się, że to drugie pół roku zawsze mija tutaj o wiele szybciej. Zresztą prawie każdy kogo tutaj spotkałam potwierdza tą teorię.
Może to dlatego, że po jakimś czasie nie trzeba już kupować ubrań i kolejnej pary butów i można trochę oszczędzić i zaplanować, gdzie pojechać.(Wcale nie, w niedzielę kupiłam nowe buty....!)
Jeden tydzień spędzę w Polsce, więc zostaje mi już tylko jeden na resztę wakacji. Mamy zamiar polecieć z S. do Cali i się wygrzać!

Ostatnio z kilkoma osobami rozmawiałam na temat tego jak to jest z moim językiem. Uczyłam się angielskiego w szkole przez 12 lat...i przerabiałam Present Simple sto razy. Albo i więcej. Zdałam maturę rozszerzoną, ale i tak uważałam, że średnio umiem mówić. Tutaj bardzo pomogło mi, że dużo rozmawiam z moją host mamą. Dużo też słówek uczę się czytając książeczki dla JJ. Na pewno rozumiem więcej. Szczególnie widzę to, bo rozmawiam więcej z moim host tatą, a na początku zdarzało się, że myślałam sobie: ŻE CO??!! Nie zrozumiałam ani jednego słowa. :o ! ;(
A teraz tylko czasami mi się zdarza, że nie mam pojęcia o co chodzi. Rozumiem więcej, mówię na pewno szybciej i nie muszę się zastanawiać długo..
N. mówi, że przecież mój angielski jest super (taaa....) i że ona jest pod wrażeniem, że ktoś z obcego kraju przyjeżdża znając język lepiej niż niektórzy obcokrajowcy, którzy mieszkają tu ileś lat.
I że to, że ludzie mnie pytają skąd jestem to nie dlatego, że mój angielski jest słaby, ale dlatego, że mam inny akcent, a amerykanie kochają poznawać ludzi z innych krajów i kolekcjonować ich jak pokemony. Super. Pokemonem być.
Dla mnie najbardziej frustrujące jest to, że mam czasami w głowie jakieś słowa, ładne i bardziej rozbudowane zdania, ale nie umiem ich wypowiedzieć po angielsku... I mówię prostymi zdaniami, nie opowiadam super zawiłych historii..
I czuję się jak Gloria, hiszpańska żona z Modern Family - jej słowa dokładnie odzwierciedlają moją frustrację czasami:


Więc chyba jednak, jeśli zostanę kiedyś żoną, to jednak w Polsce. Bo przecież mój mąż nie może myśleć, że jestem głupią blondynką :o !

Siłownia part.2
Pojechałam na dwie kolejne siłownie.
Siłownia numer 4. 20 minut drogi od domu. Koleś, który mnie oprowadzał był totalnie szalony, powiedział, że mam wejść zobaczyć szatnię damską po czym zniknął na 5 minut, po każdym zdaniu powtarzał "...right? Everything is clean, right? You see this, right?"
Basen fajny, siłownia całkiem niezła. Łazienka: koszmar!!! AŻ dwa prysznice, a w środku na podłodze i na ścianie włosy. Włosy obcych ludzi! Weszłam tam, opłukałam się tylko, tak żeby niczego nie dotknąć i uciekłam do domu. Także mimo w miarę rozsądnej ceny: NIE!
Siłownia numer 5. To już przed ostatnia. To sieciówka, ta do której chodzi S. ale bliżej mojego domu. Host tata mówił, że według niego średnie miejsce, bo Fitchburg to trochę inna klasa ludzi. Uznałam, że na pewno nie. Ale jednak miał rację. Byłam tam i mimo, że nie chcę oceniać ludzi, ale zagadał do mnie koleś, który "skoro już jesteśmy friends" powiedział mi, że do Stanów przybył nielegalnie przez granicę, gdy był niepełnoletni, bo wtedy można dostać Green Kartę. Super. Chciałam mu na to powiedzieć jak bulwersujące jest to, że gdybym ja chciała tu zostać legalnie to jest na to bardzo mało sposobów, a ludzie mogą sobie po prostu przejść przez granicę i sobie być...No ale nie powiedziałam, bo po pierwsze chciałam dojść cała do samochodu, a po drugie nie wiem czy by zrozumiał, bo jego angielski był tragiczny...
Jeszcze jedna rzecz: myślę, że takich napisów nie trzeba zamieszczać normalnie na siłowni....



Została mi ostatnia siłownia do odwiedzenia. I wtedy albo wybiorę tą ostatnią, albo będę jeździć do S.

W sobotę byłam z E. w Lowell w budynku, w którym można mieszkać tylko jeśli jest się artystą! W pierwszą sobotę mają zwykle "drzwi otwarte", można wejść do mieszkań albo przechadzać się po korytarzach i podziwiać lub kupować ich dzieła. No, ja raczej nie mam tysiąca na zbyciu, żeby sobie kupić obraz, więc sobie podarowałam. :) Niektóre naprawdę super!



W niedzielę pojechałam do Bostonu z zamiarem zrobienia zdjęcia! Najpierw byłam z T. na mszy w kaplicy w centrum handlowym! :o Prudential Center to takie bogate centrum handlowe z wieżą widokową, no i jak się okazało nawet z kaplicą katolicką. I w dodatku byłam pod wielkim wrażeniem śpiewu. O wiele lepiej niż w Ayer w kościele, gdzie Alleluja jest śpiewane jak dla mnie w stylu country, co drażni mnie niemiłosiernie.
No, ale wjechałyśmy na wieżę! Jedyne 17$ za wejście. oO ale faktycznie widok extra!

 A tam gdzieś, jakieś 6300 kilometrów dalej Polska. <3
 chlip chlip Polsko!







Byłyśmy jeszcze na East Boston, bo stamtąd można zrobić panoramę Bostonu :D




I okazało się, że M. ma tam swoją ulicę, plac i nawet stację metra!
(Z czego wynika, że M. ma na imię Maverick.)





Ładny jest Boston, ładny!


Waszyngton na koniu, yeeeah!



Kończę jutro matmę. I to już będzie koniec kursów.! ! ! ! !

HD ma urodziny w przyszłym tygodniu, ale że jedyna rzecz, którą by chciał dostać to Lexus FLS czy cokolwiek takiego, a niestety ale nie zdążę go kupić (nie nie, to wcale nie kwestia funduszy! Aupair zarabiają wielkie pieniądze przecież!), to zrobię filmik z dzieciakami, żeby wiedział, że jest super tatą. No, może jeszcze upiekę mu tort. :D

P.




Mogą Cię również zainteresować:

5 komentarzy

  1. Też zauważyłam, że Amerykanie strasznie się jarają, jak słyszą, że jesteś z Europy.
    Powodzenia z siłownią!
    No i muszę w końcu zawitać do Bostonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :) Co prawda na razie jest tu zima, zima, ohyda, deszcz, zima...więc ja bym poczekała na wiosnę :D

      Usuń
  2. Kocham Twoje bliźniaki i będę to powtarzać przy każdym poście gdzie umieścisz ich nowe zdjęcia(tak mają być nowe!).
    a no i kocham Twoje brwi! chce wiedzieć jak je robisz!
    Wybrałaś siłkę?(jestem na etapie: Gie czas pozbyć się tej jednej fałdy, no 10 to już za dużo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siłowni jeszcze nie wybrałam, bo mam pewne komplikacje z moim extension dokument i tak mnie to irytuje, że od tygodnia znów jem czekoladę...
      Brwi- jako człowiek bez brwi, muszę kredką robić ^^ ale dzięki - teraz już wiem, że na pewno nie Ty napisałaś komentarz o tym że są straszne. (Żart. Ale w sumie rozbawiła mnie ta osoba wtedy:P)
      Post jest już napisany, ale muszę wyładować w nim resztę frustracji więc jeszcze kilka dni i będzie ^^ ❤️

      Usuń
  3. Piękny ten Boston :) powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe