Święta święta i po świętach.

sobota, stycznia 03, 2015

W Wigilię w Stanach niby ludzie kończą wcześniej pracę, ale tak w zasadzie to nic specjalnego nie robią. Przynajmniej nie moja rodzinka.Nawet jedzenie zamówiliśmy z jakiejś tajskiej restauracji.



Ja w Wigilię pojechałam do polskiego kościoła w Bostonie na Pasterkę. O 22 była Pasterka z Jasełkami zamiast kazania, więc postanowiłyśmy z S. zobaczyć! Jak się okazało to nie były to normalne jasełka, ale kukiełkowe przedstawienie zrobione przez ośmioletnie dzieci ze Szkoły Języka Polskiego. Dawno się tak nie śmiałam. Józef mówiący "Ludzie ludziska! Otwórzcie drzwi!" oraz nadpobudliwe zwierzęta. Geniusz!




Następnego dnia mieliśmy wstać przed 6:30, bo JJ wstaje o tej porze, ale i ja i J zaspaliśmy więc tata obudził nas o 7. Prezentów było po prostu masę! Według mnie o wiele wiele za dużo. JJ był totalnie przestymulowany, sam nie wiedział czym ma się bawić:P  A ja cały dzień chodziłam w świątecznej piżamie:D
Ja natomiast dostałam połowę listy, którą zrobiłam dla N plus jeszcze inne rzeczy! Poproś o pudełko czekoladek Lindt: proszę bardzo!





Odnośnie dezodorantów (ostatnio wspominałam, że dziwi mnie to, że nie mają dezodorantów w sprayu) N zamówiła mi jeden na amazonie. Więcej nie mogła, bo można było kupić tylko jeden na osobę z powodu małych zapasów, ha ha!






Weekend po świętach był raczej totalnie leniwy, bo uznałam, że nawet jakbym chciała gdzieś pojechać na zakupy to a. muszę odkładać na bilet do Polski w czerwcu b. po świętach wszędzie pełno ludzi wymieniający swoje nieudane prezenty.
J. nawet przyszedł do domu w czapce z metką, bo uznał że chce ją oddać. Ale to nic - i tak ją założył -.-

Ja tylko pojechałam w piątek na lodowisko, ale nie aż do Bostonu, tym bardziej że lodowisko w Bostonie jest małe i jak pada to beznadzieja. Średnia wieku wynosiła jakieś...14 lat :D Może było tam z 10 osób starszych ode mnie. W dodatku gadałam z jednym chłopakiem, który należy do high schoolowej drużyny hokejowej i zapytałam czy by mi nie udzielił lekcji jazdy na łyżwach, bo ja czuję się pewnie, ale trochę nudno jest tylko jeździć w kółko i nic więcej nie robić. Więc następnego dnia T. przyjechał jeszcze raz i przez 2 godziny z nim gadałam i uczył mnie trochę :D Strasznie się ucieszyłam, bo nie mam tyle hajsu żeby za takie lekcje płacić.


Na Sylwestra plan bardzo długo nie był gotowy, ale ostatecznie postanowiłyśmy razem z ośmioma Polkami wynająć pokój w hotelu i tam spędziłyśmy razem miło czas. Tutaj w zasadzie prawie nie ma fajerwerków. I każdy ogląda Sylwestra na Times Square, gdzie ja osobiście nigdy w życiu bym nie chciała być. Nie wiem jak ludzie mogą cieszyć się z faktu stania od 12 w południe tam bez możliwości wyjścia nawet na siku! w mrozie, wśród pijanych ludzi.... o nie nie nie! Nigdy w życiu by mnie na to nikt nie namówił.
U nas oprócz tego, że dwa razy zmieniali nam pokoje oraz tego, że przemiła mamusia z pokoju obok uznała, że palimy marihuanę - było naprawdę super :) Jednak czas spędzony w polskim towarzystwie jest naprawdę relaksujący. Jako osoba, która zdecydowanie nie lubi Sylwestra - byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.

Porysunki - kocham kocham !!




Sylwik oczywiście mina najlepsza na świecie !! <3













Kupiłam - skoro tak mało było tych prezentów :P - sobie Kindle'a i wreszcie mogę sobie poczytać książki też po polsku. <3 Po ciągłym słuchaniu angielskiego czasami to prawdziwy odpoczynek :)


Szczęśliwego Nowego Roku ! ! !




To będzie dobry rok. Bez rocznic i postanowień. Bez wspomnień i rozczarowań.
-Muchy

Mogą Cię również zainteresować:

6 komentarzy

  1. High five! Też nie lubię sylwestra! :D
    Rysunek o dylemacie sylwestrowym boski hahaahaha
    JJ faktycznie jest do Ciebie baaaardzo podobny :D
    Zazdroszczę Ci tak fajnej rodzinki, mam nadzieję, że wyjeżdżając za 2 lata też mi się tak poszczęści :D
    Pozdrawiam & Happy New Year!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja będę za dwa lata trzymać kciuki za Twój PM ! I pamiętaj: super rodzinka to najlepsze co możesz tu mieć. Lepsze nawet niż Kalifornia ;-)
      Dziękuję i Tobie też cudownego Nowego Roku !

      Usuń
    2. Dzięki! :* Też tak myślę, nie ważne gdzie, ważne z jakimi ludźmi :) Lepiej jechać do Kalifornii na wycieczkę niż męczyć się w Kalifornii z dziwnymi ludźmi i robić rematch.

      Usuń
  2. Najważniejsze jest to, żeby dobrze się bawić w Sylwestra !! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ ja Ci zazdroszczę że masz w okolicy inne AP!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w zasadzie to do najbliższej mam 45 minut, więc aż tak blisko to nie jest ;-)

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe