Styczeń, zima i kursy.

niedziela, stycznia 25, 2015

Maluchy rosną i rosną: mają już prawie 12 tygodni!



Zimy to wielkiej tu jak na razie nie ma, co prawda wczoraj spadł wielki śnieg, ale w zasadzie to dopiero drugi raz w tym roku, więc w porównaniu z tym co było w Nowej Anglii rok temu, to nic!
Hah! Wczoraj to naskrobałam, a dziś host tata mi powiedział, że jutro ma być historic blizzard! Podobno ma być duuuuużo śniegu!! Zobaczymy jutro. Na szczęście nie mam musu na wychodzenie z domu. :P



Wybrałyśmy się niedawno z S. do La Salette Shrine, miejsca w Attleboro, w którym jest wystawiona szopka oraz tysiące światełek. Wygląda to po prostu bajecznie, droga wokół jeziora, wszystkie drzewa w kolorowych lampkach. Naprawdę warto było tam pojechać. A tablica z napisem: Chrystus bądź nam światłością wywołał w nas wzruszenie. Zaledwie kilka języków było, a jednak polski się też znalazł :)





Oprócz tego była tam jeszcze wystawa kolekcji szopek, które zgromadziła JEDNA Pani w swoim domu. Szczerze nie mam pojęcia jak wielki musiała mieć dom, bo tych szopek było chyba z tysiąc. Część z nich była ze Stanów, ale były także szopki z Afryki, Australii i Europy. Z Polski udało mi się znaleźć nawet dwie :-) Wielki podziw za determinację w zbieraniu tego po całym świecie!






Niestety najbliższe lodowisko jest oddalone o pół godziny drogi od mojego domu, ale i tak bywam tam prawie co tydzień. 
Raz nawet pojechałam w sobotę, a w niedzielę mieliśmy spotkanie aupairek w Bostonie na lodowisku. 



Jak zawsze moja area director nie potrafiła odpowiedzieć na pytania jakie miałam. Niesamowicie frustrujące, gdy zanim zapytasz już wiesz, że ona nie będzie miała odpowiedzi.....  Pytanie było o składanie wniosku o wizę na drugi rok pobytu, kiedy będę w Polsce na tydzień wakacji. Aha! Bo to już postanowione, że w czerwcu lecę do Polski :) Jeszcze biletu nie mam, bo czekam aż szalone ceny trochę opadną, ale na pewno się tam na tydzień zjawię.
Co do wizy to po zapytaniu drugiej area director powiedziała mi, że jeśli będę miała DS2019 potwierdzający przedłużenie programu, to nawet jeśli nie dostałabym wizy na drugi rok, to mogę wrócić na starej wizie jeszcze i zostać dłużej na DS. Informację jeszcze muszę potwierdzić, ale brzmiało dosyć wiarygodnie.

Wreszcie zapisałam się na tańce! Uznałam, że czas najwyższy, bo w końcu jestem tu już ponad 4 miesiące, a za tańcem strasznie tęsknię. Może nie są to takie super zajęcia na jakie chodziłam w Polsce, ale lepsze to niż nic. Może następnym razem znajdę jakieś lepsze. Zajęcia z kizomby mam w Cambridge, więc to prawie godzina drogi ode mnie, ale patrząc na to, że paliwo jest tańsze o 1,5$ odkąd przyjechałam, to aż tak mnie to nie martwi. Ostatnio zatankowałam pełno bak (50l) za 31$ - SWEET !


Byłam drugi raz na meczu NBA. Boston Celtics: Atlanta Hawks. Miałyśmy o wiele lepsze miejsca niż ostatnio. Następnym razem to chyba zupełnie przy boisku będziemy siedzieć :D


S. zabrała mnie na występ- jakkolwiek to nazwać - show, performance...? Blue Man Group. Kolesie pomalowani niebieską farbą, niesamowici bębniarze robiący muzyczno-komiczny show. Na koniec rozwijające się z sufitu rolki papieru toaletowego, głośna muzyka, wielkie piłki - impreza.
Szczerze, bardzo ciężko opisać całe wydarzenie, bo było naprawdę dziwneeee! Niektóre części były śmieszne, niektóre wow, a niektóre okropne. No ale S. dostała bilety na gwiazdkę, więc nic nie straciłyśmy :-)


(Niestety mało co widać.:( po lewej ogromna dmuchana piłka, rury i papier..)

Postanowiłam wreszcie wziąć się za te zajęcia, które trzeba w ciągu roku wyrobić. Razem trzeba mieć 72 godziny, a ja po moich warsztatach z pieczenia domku z piernika miałam zaledwie 8h. Zapisałam się na zajęcia z fotografii w miejscowości obok. Babeczka prowadząca zajęcia naprawdę jest super, więc cieszę się, że tam trafiłam. :) Co prawda za pierwszym razem weszłam do szkoły obok i przez 10 minut siedziałam na zajęciach z obsługi Windowsa....ale uznałam, że to mi się chyba jednak nie przyda:P i poszłam szukać moich zajęć dalej!
Poza tym został mi pożyczony aparat host taty, który kupił jakieś pół roku temu. Aparat marzenie! Lustrzanka Canon T5i <3 <3 <3 Coś mi się wydaje, że już nie oddam tego aparatu... :P

<3

Zresztą wreszcie mogę zrobić dobre zdjęcia tygodniowe bliźniaków, bo zdjęcia mojej host mamy są naprawdę...dość kiepskie:P





Zapisałam się też na on-line zajęcia z matmy. Wszyscy prawie mówią, że oszalałam, ale jak się okazało jest to dla mnie bardziej nauka angielskiego niż algebry. Jako że zadania są dziecinnie proste to raczej uczę się słówek. Bo przecież skąd mogłabym wiedzieć jak jest 'objętość prostopadłościanu' po angielsku oO !
Mój host tata był kiedyś profesorem, więc jest zorientowany w tym jak te wszystkie szkoły nie szkoły funkcjonują. Bez niego na pewno bym tego nie ogarnęła. bo AuPairCare samo nie wie jakie te kursy można brać. Dowiedzieliśmy się, że kursy nie muszą być kredytowane, ale szkoła musi być akredytowana i mimo że musi to być Post Secondary School to nie może to być Post Secondary High School.....
Ten on-line kurs jest naprawdę super opcją, bo za zajęcia pieczenia i fotografii trochę zapłaciłam mimo małej ilości godzin, ale uznałam, że nie pójdę na te durne zajęcia angielskiego dla aupairek. No a ten kurs to 24h za 125$ ! :D Także deal życia!

Zaplanowane mam już daty wakacji. W czerwcu jadę do Polski <3 w lipcu do Cali, a wcześniej jeszcze na weekend, prawdopodobnie w marcu do Miami.

Niby ładna zima, ale już niech będzie LATO !




J ma dziś trzecie urodziny. Happy Birthday to J.!! 
Urodziny i zdjęcia dopiero robimy za tydzień bo nadal czekamy na paczkę z głównym prezentem, super namiotem uszytym przez moją mamunię. Sama nie mogę się doczekać !! :D 



P.

Mogą Cię również zainteresować:

6 komentarzy

  1. Pieknie te światełka wyglądają!!! Moje dziecko konczy 3 latka za 2 tyg sweet :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina: szczerze uwielbiam jak w gronie aupairek mówi się "moje dziecko" ha ha !

      Chociaż ostatnio poznałam jedna aupairkę, chyba z Kolumbii, która pokazała mi zdjęcie "swojego dziecka", które ma chyba 4 miesiące i kilkukrotnie powtarzała "he is mine, mine." Byłam dość przerażona...

      Usuń
  2. bliźniaki są przecudowne. Robisz im zdjęcia z misiem(żeby mieć porównanie? :))
    Dobrze wiedzieć że masz obycie w kursach bo właśnie zaczynam się tym interesować, mogę się odezwać na fb?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robimy zdjęcia każdego tygodnia. Bez misia, ale i tak widać różnicę :)
      J ma zdjęcia aż do 50 tygodnia :D !
      Pewnie, jeśli tylko będę w stanie pomóc to chętnie to zrobię :)

      Usuń
  3. Super zdjęcia, bliźniaki- cudowne! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są są, no chyba że zdarzy się godzina, że tylko płaczą i nic oprócz chodzenia w kółko po pokoju nie pomaga... ^^

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe