Program au pair - z czym to się je.

wtorek, grudnia 09, 2014

 Program au pair nie dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych, ale tutaj działa trochę inaczej. Przede wszystkim wyjazd jest możliwy tylko przez agencję. W Europie na przykład można sobie znaleźć rodzinę na stronie typu 'znajdźrodzinęktóraszukaaupair.com' i się z nimi dogadać i po prostu do nich lecieć. Nie ma wtedy wielkiego zamieszania z ambasadą czy kosmicznymi opłatami agencyjnymi. Jest wtedy za to większa adrenalina, bo nikt oficjalnie rodziny nie sprawdza i nie wiesz czy będziesz mieszkać u super rodzinki w pięknym domu, czy może w skrytce pod schodami :-P
AGENCJA:
Jeśli chodzi o program au pair w Stanach to najpierw trzeba wybrać agencję w Polsce. Jest ich kilka i różnice między nimi małe. Najdroższa z tego co wiem jest CC (Cultural Care), ale ich plusem jest to, że działają na terenie i Polski i Stanów. Reszta agencji z Polski współpracuje z agencjami w Stanach. Np. Prowork współpracuje z APC (Au Pair Care) i IE (Inter Exchange). Kilka razy spotkałam się z pytaniem na jakiej podstawie przydzielają do agencji amerykańskiej i odpowiedzi kilka słyszałam: w zależności od ilości rodzin lub w zależności od wieku aupairki (starsze częściej trafiają do IE). APiA (Au Pair in America) różni się tym, że mają też opcję dla osób posidających dyplom, np. z psychologi lub pedagogiki. Wtedy au pairka dostaje bodajże 250$ tygodniowo, a nie 200$. Sama żałuję, że wcześniej o tym nie pomyślałam, bo mogłabym dostawać więcej. Ale z drugiej strony nie trafiłabym na moją cudowną rodzinkę, więc jest jak miało być:-)
OPŁATA:
Ja musiałam zapłacić agencji bodajże 890zł w dwóch ratach. Najpierw 350zł, a później, po znalezieniu rodzinki - drugą część. W tej opłacie zawarte jest też ubezpieczenie. Ale ono jest tylko w razie EMERGENCY. W CC i APiA można kupić ubezpieczenie rozszerzone, ale ono wcale nie jest jakoś wielce rozszerzone, więc nie wiem czy warto.
Moja rodzina musiała zapłacić agencji prawie 10tys$. Zwykle jest 9, ale ja byłam na Infant Specialised Course (czyli szkolenie o jeden dzień dłuższe podczas pobytu w New Jersey - który absolutnie nie jest wart dopłaty tysiąca dolarów!). Jest w tym zawarty też bilet do Stanów. Za bilet z NY do Bostonu już musieli dodatkowo zapłacić.
Za drugi rok opłata to 6tys$ dla rodziny :o
SZKOLENIE:
Całe to tygodniowe szkolenie to bzdura. Może jedynie dobrze, że po raz kolejny powtarzają udzielanie pierwszej pomocy (CPR). Natomiast masaż niemowląt (Infant Massage), który trzeba ćwiczyć na lalce trzy dni jest absurdalny! Fajnie jest to, że jeśli jesteś na kursie podstawowym to w pokoju jesteś z kimś, kto będzie mieszkał w Twojej okolicy. Aczkolwiek to, że np. nie ma obiadów to przegięcie. Moja host mamka, gdy jej o tym powiedziałam, uznała że wysłałaby mi hajs na kolacje gdyby wiedziała wcześniej. :P
AREA DIRECTOR:
Już przed wyjazdem agencja informuje, że jeśli tylko w czymś będziecie potrzebować pomocy to zawsze jest wasza area director, która wam pomoże, do której możecie dzwonić o każdej porze dnia i nocy która będzie was odwiedzać i będzie praktycznie jak wasza przyjaciółka.
Prawdy z tego nic. Może i faktycznie jest taka osoba, ale pomocy to ona zbyt wielkiej nie udziela. Gdy zapytałam o kurs, na który chcę iść odpowiedziała, żebym poszła na angielski (na który powiedziałam jej wcześniej, że nie chcę iść), zdobyła wszystkie 6 kredytów, a potem to już mogę sobie iść na co chcę. Tylko ciekawe skąd miałabym wziąć dodatkowe 500$ czy nawet więcej, oraz masę czasu żeby robić coś czego nie chcę, aby potem iść na co chcę..
Zanim się tu przyjedzie mówią, że jeśli czujesz się homesickness to możesz zadzwonić do niej, pogadać. Bla bla bla ! Na moim spotkaniu z area director, siedziałyśmy przy stole z host mamą i po kolei odpowiadałyśmy na pytania. Niektóre z nich były o plan dnia, o samochód, różne. Jedno brzmiało: do you feel homesickness? SERIO? Na pewno odpowiadając na sto pytań zapytana o to rozpłaczę się, przytulę i powiem, że tak, czuję się źle. -.- Pozdrawiam !
No ale skype jest w tej kwestii prawdziwą pomocą, uwierzcie ! :)
REMATCH:
Niestety rematch nie jest wcale tak rzadki, jak myślałam zanim tu przyjechałam. Praktycznie codziennie jakaś dziewczyna umieszcza na forum informację, że szuka nowej rodziny. Z czego to wynika? Ja osobiście uważam, że czesto zbyt pochopna decyzja przy wyborze rodziny, lub nawet wybieranie jej ze względu np. na miejsce zamieszkania. Rozumiem, każdy chciałby mieszkać w Kalifornii, ale gwarantuję wam, ważniejsze jest to jaką macie rodzinkę, a nie to czy macie blisko, żeby chodzić na hiperdrogie zajęcia na Harvard. ;-)
Dodatkowo agencja naprawdę nie pomaga w rematchu. Moja host mama opowiadała mi, że gdy zapytała czy może lepiej gdyby wybrali kogoś kto przedłuża rok lub jest w rematchu, babka z agencji powiedziała, że lepiej wziąć kogoś nowego. Dlaczego? Bo dla nich to liczby. Kasa i liczba dziewczyn, które przewinęły się przez agencję. No bo jak rodziny nie znajdziesz nowej to musisz wracać do domu. :(
COMIESIĘCZNE SPOTKANIA:
Co miesiąc area director organizuje spotkanie, na którym teoretycznie  trzeba być. Na pierwszym spotkaniu z nią mówi, że najlepiej być na wszystkich, ale jeśli nie będzie cię raz czy dwa razy, to nic się nie stanie. Prawda jest taka, że te spotkania są naprawdę słabe. Moje pierwsze może i miało fajny plan, bo razem mieliśmy jechać na kajaki, ale jak tam dotarłam, nie znając nikogo, to okazało się, że nikt nawet nie robi oficjalnego przywitania czy przedstawienia nowych osób. Także gdyby nie to, że spotkałam tak trzy polki to pewnie bym sama tym kajakiem pływała, bo ludzie się już w grupkach znali. Innym razem spotkanie było w centrum handlowym, ale to postanowiłam odpuścić. Spotkanie przed świętami było całkiem nienajgorsze, bo każdy przywoził coś do jedzenia związanego z własnym krajem i wymienialiśmy się drobnymi prezentami. W każdym razie: idea fajna, wykonanie słabe.
KURSY:
W ciągu całego roku trzeba zdobyć 6 kredytów. Rodzina płaci 500$, resztę trzeba dopłacić samemu. Zwykle dziewczyny wybierają kurs angielskiego. Często są to nawet kursy angielskiego dla aupairek. Ceny są naprawdę różne. Można znaleźć nawet kursy darmowe, ale zwykle to jest np. 500$ za 3 kredyty, 750 za 6 kredytów - bardzo różnie. Są też kursy z wycieczką, które polegają na tym, że trzy weekendy chodzi się na nudne wykłady, a potem jedzie się np. nad Niagarę. To jest trochę lepsza opcja, ale wynudzić się i pomarnować czas niestety trzeba.
Ja na angielski nie chciałam iść, więc postanowiłam znaleźć coś innego. Najpierw chciałyśmy się dowiedzieć z host mamą jak to jest: czy to muszą być kursy kredytowane czy nie. Moja area director nie była pewna odpowiedzi. W San Francisco też niby odpowiedzieli, ale niezupełnie. -.-
Moja koleżanka po zrobieniu kursu musiała zadzwonić też tam, bo area director powiedziała, że jej tego nie policzy. Ale ostatecznie policzyli. Więc trzeba o swoje walczyć!

Wszystko to dla tych, którzy chcieliby zostać au pair ! (Goniuś dla Ciebie szczególnie!) 

Bądź co bądź nie zawsze jest tak kolorowo jak mówią i trzeba sobie z tego zdawać sprawę, najlepiej jeszcze przed wyjazdem. Mimo to uważam, że to cudowna sprawa i zachęcam <3



Mogą Cię również zainteresować:

13 komentarzy

  1. hej, przydatny post dla przyszłych au pair :)
    Jak tam dzidzie? Pewnie super cute! <3
    Mogłabyś mi może przybliżyć sytuacje tej au pair co nie chcieli jej zaliczyć kursów? Bo właśnie jestem w podobnej? Planowałam jeszcze przemaglować kordynatorke a potem tez z sf sie kontaktować ale może jakieś wnioski wyciągnę z twojej historii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzidzie są tak cute że spędzam moje wirczory z nimi za free :P a mój host tata już przestał pytać czy na pewno chcę karmić jedno z dzieci albo przewinąć, bo zawszę chcę :P
      Jeśli chodzi o tą dziewczynę to ona robilam kurs angielskiego na Miami. Area director nie chciała jej tego policzyć, sama chyba nie wiedziała dlaczego :/ więc ona zadzwoniła do SF i powiedzieli, że ok. Więc nie wiem w czym był problem dla area d... -.-

      Usuń
  2. Dobra, serio twój dzieciak wygląda jak syn Rooney'a albo mi się tak tylko wydaje!
    Takie wpisy są bardzo przydatne i oby więcej takich w Au pair'owskiej blogosferze, można się z nich wiele dowiedzieć a przede wszystkim zobaczyć że nie jest tak kolorowo jak się wydawało, większość Au Pair to powie. Ale tak jak u cb mimo tych gorszych momentów każda z nich nie żałuje swojej decyzji. Wiec chyba coś pięknego w tym Au pair'kowaniu jednak jest, nie mogę się doczekać swojego wyjazdu, mam nadzieję że się uda, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ! Faktycznie, czasami tak na zdjęciach wychodzi, już to słyszałam. :P Ale też słyszałam, że wygląda bardziej jak mój niż mojej host mamy xD

      Fakt jest taki, że u mnie jest naprawdę kolorowo, więc nie narzekam. Ale warto czasami też zdać sobie sprawę z tych gorszych kwestii.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przydatny post:) Widzę że zmieniłaś też tło bloga tematycznie do pogody :D
      Pozdrawiam :)


      http://futureandmeinus.blogspot.com/

      Usuń
    2. Tak, jesienne liście już nie pasują :D
      Dziękuję ! :)

      Usuń
  4. Przeraża mnie właśnie ilość dziewczyn w rematchach. W sumie to póki co jedyny aspekt który mnie stresuje przed wyjazdem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja się cieszę, że przed wyjazdem nie byłam tego świadoma, bo bym ześwirowała ! :D

      Usuń
  5. Hi :)

    Ja byłam z au pair care - SZCZERZE ODRADZAM.

    Agencja patrzy tylko na rodziny i kase.
    Ja trafiłam do rodziny, która chciała tylko zaoszczędzić na aupair.
    Moja hostka chciała bym używała własnego telefonu do kontaktu z nią (zapłaconego z własnych pieniędzy - włącznie z doładowaniem), abym jadła stare jedzenie i najlepiej nie brała prysznica, na dodatek nie mogłam otworzyć bez ich zgody okna w własnym pokoju nawet na 5 min. bo to strata ciepła ( pokój był zaraz nad kuchnią i tam często śmierdziało) - agencja kompletnie nic z tym nie zrobiła, a podczas rematchu wystawili mi opinie że nie staosowałam się do zasad domu.
    Jednego dnia host rozlał trochę sosu na podłodze a hostka zrobiła mu o to awanturę. Wtedy ich pies zaczął zlizywać ten sos z podłogi to hostka skopała tego psa za to - takich sytuacji było wiele a agencja nic z tym nie robiła.

    SZCZERZE ODRADZAM AU PAIR CARE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że niestety to nie chodzi tylko że to au pair care. Wszystkim agencjom zależy na pieniądzach, nie pomagają w rematchach, to standard. Niestety. Ja się z tym spotkałam nie jeden raz i nie miało znaczenia w jakiej agencji dana rodzina czy aupair była...

      Usuń
  6. A dlaczego wybrałaś akurat USA a nie np jakieś państwo w Europie? :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz gdy usłyszałam o programie to była to opcja USA. I tak sobie wymarzyłam. Mama mówiła, że może lepiej do Anglii bo to bliżej, ale się uparłam. Wtedy jeszcze myślałam o erasmusie w Hiszpanii więc aupair chciałam być w Stanach. Nie było chyba jakiegoś wielkiego dlaczego, tak jakoś wyszło.
      :)

      Usuń

Szukaj na tym blogu

Subscribe