miesiąc 1 i nieszczęśliwy hydrant !

niedziela, września 21, 2014

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że za kilka dni stuknie mój pierwszy miesiąc w Stanach ! Czas mija baaaardzo szybko.





Już właściwie się przyzwyczaiłam, każdy dzień wygląda podobnie, bo od 8:30-17:30 jestem z J. Potem zwykle schodzę do pokoju na chwilę na skypa, kolacja, trochę ćwieczeń albo bieganie i tyle. Weekendy mam wolne, ale i tak część czasu spędzam z rodzinką.
W ten weekend byłam założyć konto w banku, mój host się zirytował, że dopiero na końcu powiedzieli, że jest 12$ miesięcznie za prowadzenie, ale było to zabawne.
Potem pojechaliśmy na szczepienie, o które prosiła mnie h. mama. I po drodze h. tata dziękował mi, że opiekuję się jego rodziną i że to dla niego takie ważne i że jestem cudowna. Zrobiło mi się po prostu przemiło !

Potem pojechałam do Bostonu zobaczyć Newbury street. Miałam się spotkać z innymi dziewczynami, ale ostatecznie byłam sama.
Gdyby ktoś z was nie wiedział, że nie można parkować obok hydrantu, mimo że nie ma tam żadnego znaku - nie można. Informacja taka warta jest 100$ więc proponuję zapamiętać... -.-


H. tata i mój nowy starszy brat pękali ze śmiechu jak wróciłam. H mama chyba z 5 razy powiedziała "oh ! That's a lot ! I'm so sorry Pola ! :( ".
Ale koniec końców h. tata przyszedł i powiedział, że zabiera to, mam się nie martwić i on to zapłaci !
Nie chciałam, żeby to robił, ale powiedział, że to jest zabawne, poza tym on dostał w życiu z 30 mandatów i mam się nie przejmować ! Kochany jest !

Co przyprawiło mnie o wielkie zdziwienie na zakupach ?? Pani z dwoma psami szukąjaca ubrań w h&mie -.-
I kolejki ludźi, którzy czekali do Starbucksa oraz sklepu w którym, z tego co wywnioskowałam, moga zdobyć iPhona 6.... Tacy amerykanie.




W domu już szykujemy wszystko dla maluchów! Jeśli się uda to termin cesarki h.m. ma na 3 listopada. Chociaż mi się wydaje niemożliwe by tyle jeszcze wytrzymała :P
Przezabawne było, gdy mi powiedziała o tym, że wyznaczyli jej termin i że jeśli tak będzie to gdy tylko wrócą ze szpitala to będziemy świętować urodziny moje i mojego starszego brata (bo ma dzień po mnie urodziny :P) - tak jakby moje urodziny były nie wiadomo jakim ważnym wydarzeniem w porównaniu z porodem bliźniaków, ha ha ha !


Razem z J. chodzimy na plac zabaw, nad jezioro, które jest niedaleko.
Niedawno uznałyśmy z h. mamą, że zapiszemy go na zajęcia do pre-school i na gimnastykę, ale miejsca są dopiero na grudzień/styczeń. Ale zawsze jakieś urozmaicenie na zimę !


W poprzedni weekend w niedzielę było spotkanie aupairek, które odbywa się co miesiąc. Z tego co mi wiadomo to te spotkania nie są zbyt super. Mi szczególnie nie podobało się to, że nie było żadnego przedstawienia się, żadnego wstępu integracyjnego. Więc dość trudna sytuacja szczególnie dla nowych dziewczyn. Ja na szczęście wiedziałam, że będzie jedna Polka, ale jak się okazało były aż trzy :D
Pogoda była przepiękna, więc kajaki były całkiem niezłym pomysłem !
A na deser dostałyśmy jabłka z karmelem i czekoladą - bardzo dziwna kompozycja !
Moja area director gdy była u nas uznała, że gdy urodzą się bliźniaki to nie muszę przyjeżdżać na spotkanie :P Ale następne jest w Salem, mieście gdzie w XVI wieku palono na stosie czarownice. Więc może będzie ciekawie !


Cudowne jest to, że mimo końcówki września słońce nadal jest ! :-)




Mogą Cię również zainteresować:

0 komentarzy

Szukaj na tym blogu

Subscribe